Eksploracja Podkarpacie

Zaloguj się lub zarejestruj.

Zaloguj się podając nazwę użytkownika, hasło i długość sesji
Szukanie zaawansowane  

Aktualności:

SMF - Just Installed!

Autor Wątek: Stalowa Wola- Obiekt II  (Przeczytany 628 razy)

Reporter

  • Kapral
  • Offline Offline
  • Wiadomości: 53
Stalowa Wola- Obiekt II
« dnia: Kwiecień 09, 2017, 08:20:47 pm »

Wchodzimy na sporą halę, wypełnioną jeszcze zapachem niegdyś skrawanego tu metalu.  Promienie wiosennego słońca wdzierające się przez górne partię szyb, jasnymi kształtami dekorują ciemną, brunatną posadzkę. Stoimy i wsłuchujemy się w wszechobecną ciszę. Ogrom tego obiektu wprawia nas w dezorientację. Od czego zacząć, w którą stronę mamy pójść?. Oszklona ściana hali produkcyjnej prezentuje to co jeszcze przed nami.
Decydujemy się na eksplorację zachodniej ściany z balkonem biegnącym przez całą jej szerokość.

Pomiędzy nisko zawieszonymi rzędami lamp, wyłania się zawieszony wysoko zegar o białej tarczy- najwidoczniej czas nie zdążył jeszcze przyprószyć jej bieli. Uśpione obecnie wskazówki zegara, zapewne przez lata nadawały rytm dnia zatrudnionym tutaj pracownikom.

Szerokie, betonowe schody wprowadzają nas na balkon. Mijamy ciąg drzwi większości zamkniętych. Aż żal, że nawet przez dziurkę od klucza nie można zajrzeć do ich wnętrza,.
W tej części, dostępne są tylko dwa, puste pomieszczenia. W jednym z nich odnajdujemy kalendarz na którym widnieje rok 2013.
Z tego poziomu nie ma przejścia dalej, schodzimy w dół do małego przedsionka.
Z lewej strony niewielkie pomieszczenie, którego posadzka wyścielona jest przetartą przez lata, ciemną wykładziną. Jedynym w nim wyposażeniem jest umywalka, w tym momencie zaakcentowana przez promienie zachodzącego słońca wpadające przez pobliskie okno.
Po drugiej stronie przedsionka nieco mniejsze, ogołocone z wyposażenia z przejściem do kolejnego, ale już nieco większego pomieszczenia. Tutaj, zamiast spodziewanych drzwi-przepustki do kolejnej części obiektu, napotykamy na niespełna dwu metrowej długości tunel/ kanał w ścianie.
Dla mojej kompanki wydawać się mogło, że normą obyczajową, jakże często stosowaną przez płeć męską "panie mają pierwszeństwo" sugeruję kolejność pokonania przeszkody. Nic bardziej mylnego. Będąc miłośnikiem tego co z gatunku grozy, byłem wręcz przekonany, że tam po drugiej stronie w półmrocznym pomieszczeniu, czai się to "coś" gotowe w ułamku sekundy wyrwać ze ściennego tunelu swoją ofiarę (hehe). Z racji tego, że rzeczywistość nie znalazła odzwierciedlenia w moich odczuciach, przyszła i kolej na mnie.

Chwilę później stoimy w przejściu pod budynkiem. Za naszymi plecami duża brama wjazdowa skrępowana łańcuchem, z lewej strony ściana skrzydła zachodniego z dwoma zamkniętymi do niej wejściami, a przed nami dziedziniec porośnięty dziką roślinnością.
W tym miejscu dociera do nas jak potwornie wielki jest ten obiekt. Przez chwilę wpatrujemy się w ciemne pozbawione blasku i świetlistości szyby zamknięte w drewniane ramy w większości pozbawionej farby. Za niektórymi z nich dostrzegamy sylwetki segregatorów i innych przedmiotów. Jeżeli los zacznie nam sprzyjać i w przeciwieństwie do wcześniejszych pomieszczeń, te okażą się dostępne, nie jesteśmy wstanie ogarnąć tego ogromu w dzisiejsze popołudnie. Nastawieni jesteśmy na rychły powrót.

Porastające nisko przy ziemi pędy w znacznym stopniu utrudniają przejście. Co rusz łapią nas za stopy, podobnie jak wyposażone w kolce różnorakie badyle, które szarpią naszą odzież. Docieramy do przeciwległego narożnika budynków, wzdłuż którego wybrukowany podjazd stopniowo zaniża się  po to, aby osiągnąć poziom piwnic.
Cały trud mozolnej walki z bujną roślinnością okazuje się być daremnym. Dające nadzieję na przejście do kolejnych korytarzy metalowe drzwi jak przyspawane ani drgną.
Tą samą drogą co przyszliśmy, wracamy do głównej hali.
Pod niewielkim naciskiem na klamkę, jedyne drzwi ściany północnej, ustępują. Z wydzielonego z dziedzińca niewielkiego pomieszczenia, kolejnymi drzwiami przechodzimy do długiego korytarza.
Za parawanem brudnych szyb jego prawej strony, dostrzegamy kolejne dwie hale ze sporej wielkości panelem, ustawionym równolegle do korytarza.
Pozostawione przez nas ślady na posadzce, jakby potwierdzają podstawową zasadę eksploracyjnych reguł, która brzmi "zrób zdjęcie, zostaw tylko ślady stóp".
Z drugie zaś strony, jako jedyne, dają nam wierzyć, że jako pierwsi zwiedzamy ten kompleks.

W połowie korytarza, napotykamy na drzwi, prowadzące do równoległych pomieszczeń. Nie spotykanie niskie, z tabliczką przypominającą o schyleniu głowy przed wejściem, okazują się również niedostępne. Podobny zawód sprawiają nam te zamykające korytarz.

Przed nami ściana wschodnia z ostatnią możliwością przejścia do dalszej części tego potężnego obiektu.
Klatka schodowe a w niej, z lewej- strome, pnące się w górę schody, po prawej zaś kolejne pomieszczenie i drzwi.
W pierwszej kolejności pod przysłowiową lupę, biorę to co schowane jest za drzwiami.
Niewielki korytarz zamknięty z obydwu stron drzwiami, a na wprost kolejne schody.

W przeciwieństwie do poprzednich, te z lewej ustępują, ale dosłownie na kilka centymetrów tworząc tym samym pionową szczelinę. Ale to nie jedyny otwór przez który można dokonać wzrokowej inspekcji tego co za nimi. Przez otwór po nieistniejącym już górnym zamku drzwiowym, wpuszczone światło latarki rozświetla hale widoczną z poprzedniego korytarza.
Dwupoziomowe schody biegnące od środka tego łącznika również nie wnoszą nic nowego. Ich górna część zabezpieczona jest kratą spiętą dwiema solidnymi kłódkami.

Wracam do głównej hali do kumpelki i sprzętu tam pozostawionego. Przed nami ostatnie nie przebadane przejście.
Strome, wąskie schody wiodą nas na piętro. Z zielonego pomieszczenia mamy ładny widok na halę. Tutaj też znajdujemy kolejny kalendarz ścienny, ale trzy lata starszy od poprzedniego.
Po drugiej stronie klatki schodowej, wchodzimy do niewielkiego korytarzyka, z wydzielonym po lewej stronie tajemniczym pomieszczeniem i opartymi o ścianę zielonymi drzwiami.
Po pokonaniu kilku stopni, przekraczamy próg kolejnych drzwi, które wprowadzają nas w korytarz wschodniej części.
Z okien pierwszego piętra, wpatrujemy się w dziedziniec oraz na dwa póki co nie przebadane przez nas skrzydła (północne i zachodnie)
Wychodzące na zewnątrz kompleksu okna, ujawniają kolejny obiekt o którym nie mieliśmy pojęcia. Jest to potężna hala połączona niewielkim łącznikiem z częścią północną.
Krok po kroku, zwiedzamy kolejne i tym razem dostępne pomieszczenia. Tuż za pomieszczeniem toalet, ściany których wyłożone zostały różowymi kafelkami, korytarz ostro zakręca w prawo. W tym miejscu mamy idealny widok na odkrytą wcześniej halę. Na jednej z jego ścian dostrzegamy tablicę ostrzegającą przed promieniowaniem. Zaczyna robić się coraz ciekawiej.
Mijamy kolejne dwie pary zamkniętych drzwi. Korytarz ponownie zmienia kierunkiem, tym razem w lewo.
Dotąd betonowa, miejscami krusząca się posadzka w tym miejscu przechodzi w ułożony w jodełkę parkiet.
Na tym odcinku, ciąg ściany przerwany jest trzema parami drzwi. Dla odmiany nie białymi, lecz obciągnięte ciemnym, wygłuszającym materiałem. Do tych pomieszczeń również nie mamy wstępu.
Dochodzimy do drzwi, za którymi czeka nas środkowy korytarz części północnej. Pozostaje tylko kwestia przejścia przez te drzwi, czy dadzą się otworzyć?
Skrzydło białych drzwi bez żadnego oporu ruszyło z miejsca. Na naszych twarzach maluje się radość. Znajdujemy się w części północnej kompleksu.
Teoretycznie z niego przejdziemy do nowoodkrytego kolosa, a następnie do skrzydła zachodniego, już ostatniego.

Po krótkiej chwili okazuje się, że coś tu jest nie tak!. Od ponad dwóch godzin przebywamy w otoczeniu łuszczących się ścian, stąpamy po posadzkach na których zalegają tony kurzu i wdycham powietrze przesiąknięte smarami. W tym momencie stajemy przed zgoła odmienną rzeczywistością. Z lśniącą posadzką przyozdobioną kwiatami w donicach, przyjemnym zapachem i ścianami na których próżno szukać choćby pęknięć.
Dopiero po chwili, po odnalezieniu się w nowym i niespodziewanym położeniu,zwracamy uwagę na ledwo słyszalny dźwięk wydobywający się gdzieś jakby z dalszych, niższych pięter budynku. W celu zdiagnozowania źródła tego "pisku", przekraczamy niewidzialną granicę pomiędzy tym co jest, a tym co było. Przyzwyczajone do panującego tu półmroku oczy omiatają najbliższe otoczenie. Już nie pamiętam które z nas, wyłuskało z ciemności tkwiące pod sufitem niewielkie urządzenie z pulsującą czerwoną diodą (czujnik ruchu)
Bardziej niż prawdopodobne jest, że w tym momencie, ostatnim użytym zwrotem było słowo "spadamy" :-)

Zdjęcia pochodzą z kwietnia 2017 r.

1/3
« Ostatnia zmiana: Kwiecień 09, 2017, 08:56:10 pm wysłana przez Reporter »
Zapisane

Reporter

  • Kapral
  • Offline Offline
  • Wiadomości: 53
Odp: Stalowa Wola- Obiekt II
« Odpowiedź #1 dnia: Kwiecień 09, 2017, 08:25:54 pm »

2/3
Zapisane

Reporter

  • Kapral
  • Offline Offline
  • Wiadomości: 53
Odp: Stalowa Wola- Obiekt II
« Odpowiedź #2 dnia: Kwiecień 09, 2017, 08:27:13 pm »

3/3
Zapisane

Reporter

  • Kapral
  • Offline Offline
  • Wiadomości: 53
Odp: Stalowa Wola- Obiekt II
« Odpowiedź #3 dnia: Kwiecień 11, 2017, 06:41:06 am »

.
« Ostatnia zmiana: Kwiecień 11, 2017, 06:52:28 am wysłana przez Reporter »
Zapisane