Eksploracja Podkarpacie

Zaloguj się lub zarejestruj.

Zaloguj się podając nazwę użytkownika, hasło i długość sesji
Szukanie zaawansowane  

Aktualności:

SMF - Just Installed!

Autor Wątek: Dolina Białego  (Przeczytany 736 razy)

szarypoter

  • Gość
Dolina Białego
« dnia: Marzec 07, 2016, 06:38:22 pm »

Z racji tego, że Kasprowy pożegnaliśmy nieco wcześniej niż mieliśmy to w planach, udało nam się wygospodarować trzy godziny wolnego czasu .
Powstał pomysł, aby tą nieplanowaną lukę, wypełnić w jak najbardziej właściwy sposób.

Analizując mapę, pada decyzja na szlak Doliną Białego, którego wejście znajduje się na wysokości około 910 m n.p.m.

Według niej, idąc Drogą do Białego wejdziemy na żółty szlak, którym po godzinie wędrówki, dotrzemy do czarnego szlaku (Ścieżka nad Ryglami). Po kolejnej niepełnej godzinie dojdziemy do czerwonego (Dolina Strążyska).
Ot taka dwu i pół godzinna pętelka w sam raz na popołudnie i zagospodarowanie wolnego czasu.

Pierwszy odcinek trasy to iście sielankowy, odprężający klimat.
Znacznej szerokości ścieżka biegnąca nie za szerokim wąwozem, co jakiś czas przecinana jest rwącym, szerokim strumykiem. To tu drewniany mostek, to tam niewielki próg rzeczny, który tworzy niewielki wodospad. W sezonie letnim istny raj dla oczu, uszu a szczególnie dla duszy.


Raj dla naszego spaceru, zakończył się już u schyłku żółtego szlaku. Trasa z szerokiej alejki przeszła w dość wąską, krętą pokrytą coraz większymi kamieniami ścieżkę w znaczny sposób pnącą  się ku górze. Kamienne, dość wysokie stopnie, które miały ułatwić wejście, jak urodzinowy tort, pokryte zostały lodowym lukrem.
Przejście po nich nie było możliwe.
Wystające korzenie drzew dały nam jedyną, i w miarę bezpieczną drogę, i jak po pochyłej drabinie, ślimaczym tempem pięliśmy się po niej do celu.

I tak stopa za stopą, chwytając się wszystkiego co znalazło się w zasięgu naszych dłoni, wdrapywaliśmy się ku górze, w coraz to bardziej łakomy sposób łapiąc powietrza.
Każdy kolejny  metr to coraz większy wysiłek, dodatkowo potęgowany przez kilkukilogramowy plecak spoczywający na plecach.

Każde kolejne wzniesieni dawało nam nadzieję, że to już tu, że dotarliśmy do Sarniej Skały, ale przed nami jeszcze kila takich podejść i takiej nadziei.


Po blisko godzinnej walce z utrzymaniem się na wąziutkim zmrożonym grzebiecie, dotarliśmy do polany (Sarnia Skała-szczyt o wysokości 1377 m n.p.m.) , która stała się miejscem na dłuższy odpoczynek. Tutaj dogoniła nas grupa kilku sympatycznych chłopaków, jak się później okazało, byli to  klerycy z Krakowa. Ich mało subtelny oddech mówił sam za siebie- nie było łatwo.

Północna część stoku jest bardziej odporna na promienie słońca, wobec czego zejście do Doliny Strążyska okazało się jeszcze bardziej trudniejsze.
Tworząca się maź śnieżno- błotna miejscami była równie śliska i bardziej zdradziecka niż oblodzone kamienne stopnie. Zastosowana przez nas metoda "jodełkowania" nie wiele pomogła, co rusz nasze zmęczone już stopy traciły przyczepność. Przed zjazdem w dół ratowały nas palce dłoni mocno zakotwiczone w korzeniach drzew czy oplecione wokół kamieni.
Zmęczeni do granic wytrzymałości i po kolana upaprani w błocie, po blisko godzinie schodzenia,  dotarliśmy do zatłoczonej przez turystów niczym Krupówki, Doliny Strążyska (szlak czerwony).
Przy takich warunkach pogodowych, kiedy nocą temperatura spada poniżej zera natomiast w dzień słupek rtęci zatrzymuje się  w okolicach 10 stopni, trasa ta na pewno nie należy do łatwych i przyjemnych.
Zapisane

zły kucyk

  • Członek Stowarzyszenia
  • Generał Brygady
  • *
  • Offline Offline
  • Płeć: Mężczyzna
  • Wiadomości: 1476
Odp: Dolina Białego
« Odpowiedź #1 dnia: Marzec 07, 2016, 09:23:14 pm »

tak było  <:^
Zapisane