Eksploracja Podkarpacie

Zaloguj się lub zarejestruj.

Zaloguj się podając nazwę użytkownika, hasło i długość sesji
Szukanie zaawansowane  

Aktualności:

SMF - Just Installed!

Autor Wątek: "Wykleci" bohaterzy.  (Przeczytany 1037 razy)

Kikut

  • Kapral
  • Offline Offline
  • Wiadomości: 99
"Wykleci" bohaterzy.
« dnia: Marzec 08, 2017, 10:09:09 am »

Niestety nie wszyscy  nazywani dzisiaj  "wyklętymi " zasłużyli na miano bohaterów
Ruszyłem zatem „wilczym śladem” z nadzieją, że zdobytą tą drogą wiedzą, choć w niewielkim stopniu przybliżę Wam postaci  wynoszone aktualnie na piedestały ........

Zacznijmy od Romualda Rajsa ps. „Bury”, którego pamięci poświęcono organizowany ostatnio w Hajnówce marsz, o mały włos nie objęty patronatem przez Głowę Państwa.

Dla ludzi zamieszkujących tereny mające być trasą marszu najistotniejsza jest działalność „Burego” w obrębie ich „małych ojczyzn” – na niej się zatem skupimy. To właśnie tu oddział PAS – NZW dowodzony przez kpt. Romualda Rajsa w dniach 29,31.01 1946 oraz 02.02.1946 spalił pięć wsi byłego powiatu Bielsk Podlaski (Zanie, Zaleszany, Końcowizna, Szpaki, Wólka Wyganowska) zabijając w okrutny sposób 82 osoby w tym kobiety, dzieci i starców, które spalono w zamkniętych budynkach.

Także w styczniu 1946 roku, oddział „Burego” zatrzymał we wsi Łozice 40 chłopów wysłanych przez sołtysów na tzw. „szarwark” czyli roboty na rzecz gminy. Zatrzymanych wraz z podwodami i końmi zmuszono, by zawieźli oddział „Burego” do Hajnówki a następnie do Zaleszan, gdzie mieszkańców stłoczono w jednym domu a następnie podpalono go. Po wykonaniu zadania pozostałych 30 furmanów zamordowano w miejscowości Puchały Stare.

Dla oszczędności amunicji mordowano nieszczęśników obuchami siekier, strzelając wyłącznie do uciekających lub dobijając rannych. Dodać należy, że jedyną „winą” ofiar było to, że wszyscy oni byli prawosławni (jak większość zamieszkujących tamte tereny) i w znaczącej części narodowości białoruskiej.

Prowadzący w tej sprawie śledztwo białostocki IPN, zakończył je 30 czerwca 2005 roku uznaniem „Burego” winnym zbrodni ludobójstwa, który to wyrok podtrzymał orzeczeniem z dnia 18.11.2005 Sąd Okręgowy z Białymstoku.

Jak się okazuje nie stanowiło to przeszkody dla inicjatorów wniosku o nadanie jednemu ze zjazdów z autostrady A4 imienia Romualda Rajsa „Burego”, zaś Kancelaria Prezydenta RP dosłownie cudem uniknęła kompromitacji, wycofując się w ostatniej chwili z obietnicy patronatu nad wspomnianym na wstępie marszem, przebiegającym dosłownie szlakiem grobów pomordowanych przez „Burego” ofiar. Naturalnie „Bury” nie był jedyny. Oto krótka lista dokonań innych tzw. „żołnierzy wyklętych”:

    23.06.1944 oddział Zygmunta Szendzielarza ps. „Łupaszka” wymordował we wsi Dubinki 27 osób w tym kobiety i dzieci. Ofiarą zbrodniarzy padła między innymi Anna Górska z 4 letnim synem.
    13.04.1945 w miejscowości Horeszkowice oddział NSZ„Sokoła” wymordował 8 przesiedleńców w tym ciężarną kobietę, którą zakopano żywcem.
    11.05.1945 oddział Zygmunta Błażejewicza ps. „Zygmunt” spalił wieś Wiluki
    27.05.45 w Przedborzu oddział NSZ Władysława Kołacińskiego ps. „Żbik” zamordował 9 ocalałych Żydów w tym kobietę i dziecko.
    08.06.1945 oddział NSZ „Szarego” w miejscowości Wierzchowiny wymordował 194 osoby w tym 45 mężczyzn, 84 kobiety i 65 dzieci poniżej 11 lat. Najstarsza ofiara miała 92 lata, najmłodsza 2 tygodnie.
    08.07.45 w Opocznie zamordowano 3 Żydów, w tym jednego ocalałego z Auschwitz.

Tą listę zbrodni można by jeszcze długo kontynuować, ale nawet te nieliczne podane przykłady wystarczająco – jak się wydaje – „uzasadniają” wniosek, o nadanie autostradzie A4 imienia „żołnierzy wyklętych”. A może by tak nadać jej imię ich Ofiar ?!

Osobną kartę stanowić może powojenna „działalność” na Podhalu, Józefa Kurasia ps. „Ogień” oraz dowodzonego przez niego „oddziału”. Oto daleko niepełna lista przestępstw jakich dopuścił się ten – kreowany dziś na bohatera narodowego – zbrodniarz :

    23.06.1945 w miejscowości Maniowa koło Nowego Targu zamordowano 4 osoby narodowości żydowskiej
    10.12.1945 w Ostrowsku na słupie telegraficznym powieszono ciężarną Katarzynę Kościelną z d. Remierz za to, że w rozmowie z sąsiadką nazwała „Ognia” bandytą
    30.12.1945 w miejscowości Gronków w powiecie nowotarskim zamordowano 6 osób
    Józef Kuraś zgwałcił wezwaną z Waksmundu matkę dwójki dzieci – Czubiakową. Odprowadzający ją jego podwładny również ją zgwałcił, a następnie zastrzelił
    21.01.1946 w Trybszu zamordowano właściciela młyna Pawła Bizuba oraz jego syna – Jakuba. Obaj byli Słowakami.
    28.01.1946 w Nowym Targu zamordowano Żyda Rudolfa Ozorowskiego
    30.01.1946 w Porębie Wielkiej powiat Limanowa zamordowano repatrianta ze wschodu – Władysława Godfryda
    10.02.1946 zamordowano wójta Gminy Żydowskiej na terenie powiatu Nowy Targ – Dawida Grazgerina
    29.02.1946 w Zakopanem zamordowano kierownika Towarzystwa Tatrzańskiego – Żyda
    2/3.05.1946 w okolicy Krościenka obrabowano a następnie zamordowano 12 osób narodowości żydowskiej. 7 osób zostało rannych.
    15..08.1946 zamordowano w Rabce kierownika tamtejszej Straży Pożarnej – Stanisława Mankiewicza
    25.08.1946 ze szpitala św. Łazarza w Krakowie porwano Tadeusza Urmanskiego i Eugeniusza Kadrysa. W trakcie napadu zastrzelona została pielęgniarka, Barbara Kowala

To zaledwie niewielki wycinek zbrodni, które miał na sumieniu „Ogień” – doliczmy też „zwykłe” napady rabunkowe na ludność cywilną, jakich w latach 1945 – 1947 dokonał 120!

Trudno powiedzieć, czy wszystkie te dane znane były Ministrowi Obrony Narodowej – Antoniemu Macierewiczowi – gdy uczestniczył On 20.02.2016 w Waksmundzie w rocznicowych obchodach śmierci „Ognia”, ale nie przypuszczam, by ich znajomość Mu w czymkolwiek przeszkadzała. Nie wiadomo także czy to TEN dorobek miał On na myśli, gdy na wspomnianych uroczystościach mówił : „Dziś wraca polska tradycja, wracają polskie wartości, wraca możliwość odbudowy wielkiej Rzeczpospolitej… . Słowa te dotyczą się też wszystkich osób które  na równi z bohaterami wychwalają morderców bo tak nazwać trzeba członków NSZ zabijających cywili , dzieci i kobiety .
« Ostatnia zmiana: Marzec 12, 2017, 06:43:42 pm wysłana przez Knifer »
Zapisane

Knifer

  • Administrator
  • Generał Broni
  • *****
  • Offline Offline
  • Płeć: Mężczyzna
  • Wiadomości: 2094
    • Eksploracja Podkarpacie

Dzięki również jarok - miło było się spotkać ! :)

_ _ _

Co do Burego, przedstawiam poniżej list otwarty W imieniu obrony Honoru Dowódcy III Brygady Wileńskiej Narodowego Zjednoczenia Wojskowego, który był czytany m.in na Marszu Pamięci Żołnierzy Wyklętych w Rzeszowie.

Oświadczenie potomków kapitana Romualda Rajsa ps. „Bury”, grupy historyków, działaczy Związku Żołnierzy NSZ, dziennikarzy i artystów, którym zależy na obronie dobrego imienia „Burego”. W OBRONIE PAMIĘCI I HONORU DOWÓDCY III BRYGADY WILEŃSKIEJ NARODOWEGO ZJEDNOCZENIA WOJSKOWEGO Kapitan Romuald Rajs ps. „Bury” to wywodzący się z Podkarpacia zawodowy żołnierz i przedwojenny podoficer. Uczestnik wojny obronnej 1939 roku i żołnierz Armii Krajowej na Wileńszczyźnie uczestniczący w operacji Ostra Brama. W podziemiu niepodległościowym żołnierz „Łupaszki” będący dowódcą szwadronu w słynnej V Brygadzie Wileńskiej AK. Po jej rozwiązaniu twórca i dowódca III Brygady Wileńskiej Narodowego Zjednoczenia Wojskowego, w którym dowodził Pogotowiem Akcji Specjalnej w Okręgu Białystok i otrzymał stopień kapitana. Jako żołnierz podziemia niepodległościowego walczył z władzą komunistyczną instalowaną na sowieckich bagnetach. Kapitan „Bury” wraz ze swym zastępcą „Rekinem” skazani zostali na śmierć wyrokiem sądu stalinowskiego po procesie pokazowym w Białymstoku w roku 1949. Wyrok został wykonany, zaś ciało pochowano w nieznanym miejscu. W roku 1995 Sąd Warszawskiego Okręgu Wojskowego, działając na podstawie ustawy o uznaniu za nieważne orzeczeń wydanych wobec osób represjonowanych za działalność na rzecz niepodległego bytu Państwa Polskiego, wydał wyrok w pełni rehabilitujący „Burego” i „Rekina”. „Bury” jako dwukrotny kawaler orderu Virtuti Militari był jednym z żołnierzy Polskiego Państwa Podziemnego i jednym z bohaterów naszej wolności. Niestety, do dzisiaj jego pamięć i honor bywają szargane przez osoby źle nastawione lub nie w pełni poinformowane o istocie jego walki i służby. W tym celu podnosi się kontrowersje związane z akcjami zbrojnymi na terenie powiatu Bielsk Podlaski, w wyniku których śmierć ponieśli mieszkańcy takich wsi, jak Zaleszany, Wólka Wygonowska, Zanie, Szpaki. Trzeba więc wyjaśnić, iż „Bury” podejmował walkę w ramach ogólnopolskiego powstania antykomunistycznego, w której drugą stroną byli sowieci i komuniści, do których należeli zabici mieszkańcy wymienionych wsi. Za wolnej Polski byli oni działaczami i współpracownikami Komunistycznej Partii Zachodniej Białorusi deklarującymi chęć oderwania Podlasia i Białostocczyny od Macierzy, by włączyć te polskie ziemie do Związku Sowieckiego. Za sowieckiej okupacji ci sami ludzie byli współpracownikami sowieckiego kontrwywiadu wojskowego Smiersz (Smiert Szpionam) oraz NKWD ścigającego „wrogów władzy radzieckiej”. 19 kwietnia 1945 wyznaczony przez Sowietów wojewoda białostocki wydał rozporządzenie tworzące Wiejską Straż Porządkową, czyli pre-ORMO wyposażone w broń palną służącą do strzelania w kierunku „Burego” i jego żołnierzy. Dawni działacze KPZB stawali się uzbrojonymi sowieckimi kolaborantami polującymi na żołnierzy podziemia niepodległościowego, by wydać ich w ręce władz komunistycznych. W tym sensie akcje „Burego” miały charakter zabezpieczający, gdyż pacyfikowało donosicieli gotowych wydać na śmierć ponad dwustu żołnierzy III Brygady Wileńskiej NZW. Działania kapitana „Burego” mieściły się w kanonach etycznych ujętych na przykład w pracy kapłana, etyka i żołnierza prof. Józefa Marii Bocheńskiego OP „De virtute militari. Zarys etyki wojskowej”. Oczywiście ubolewać należy nad ewentualnymi niewinnymi ofiarami walk w drewnianym terenie zabudowanym, które poniosły śmierć bez intencji dowództwa akcji i wyniku gwałtownej dynamiki pola walki. Śmierć kobiet i dzieci, poza przypadkami wykorzystywania ich jako tarcze bojowe przez komunistycznych bojowników z bojówek PPR, była wynikiem np. uduszenia w płonących budynkach czy przypadkowego postrzału lub, w najgorszym razie, niesubordynacji pojedynczego żołnierza. Kapitan „Bury” jako zawodowy żołnierz w stopniu podoficera i oficer narodowego podziemia zbrojnego podejmował i dowodził walką z uzbrojonymi przeciwnikami niepodległości Polski i taki był cel jego licznych akcji zbrojnych, w tym tych nielicznych o charakterze zabezpieczająco-pacyfikacyjnym. Niektórzy obserwatorzy powołują się na opinię prokuratorów z białostockiego oddziału IPN jako dokument przesądzający o winie kapitana „Burego”. Trzeba zaznaczyć, iż w cywilizacji łacińskiej akt oskarżenia nie jest w żadnym razie równoznaczny z wyrokiem, który musi nastąpić w wyniku sprawiedliwego procesu i po wysłuchaniu stanowisk stron zgodnie z rzymską paremią: audiatur et altera pars. W tym konkretnym przypadku podstawą oskarżeń są zeznania świadków będących w przeważającej mierze pobratymcami, potomkami i stronnikami osób, które straciły życie w wyniku akcji zbrojnych III Brygady Wileńskiej NZW. Należy zachować daleko idącą ostrożność co do wiarygodności zeznań tych świadków, a nawet krytycznie zakładać, iż są one z góry niekorzystne dla „Burego” traktowanego jako historyczny i polityczny przeciwnik środowisk prokomunistycznych na Podlasiu, szczególnie wśród ludności białoruskiej. Z kolei bardzo nieliczne są zeznania świadków będących podkomendnymi „Burego” lub niezależnymi obserwatorami, co istotnie osłabia moc przedwczesnych konkluzji prokuratorskich. Sąd Warszawskiego Okręgu Wojskowego stwierdził w uzasadnieniu wyroku rehabilitującego: „czyny te [akcje »Burego«] mogły zapobiec lub zapobiegły represjom wobec bliżej nieokreślonej liczby osób prowadzących działalność na rzecz niepodległego bytu państwa polskiego, zaś ich skutkiem byłyby w wielu przypadkach śmierć, długoletnie więzienie lub deportacja w głąb byłego ZSRR (...). Można więc określić sytuację, w jakiej znalazły się osoby wyżej wymienione [kapitan Rajs i podwładni] (...) jako stan wyższej konieczności”. Kapitan „Bury” walczył o wolną Polskę z dwoma okupantami od roku 1939 do roku 1949. Dziesięć lat walki uczyniło z niego bohatera polskiej niepodległości. Był żołnierzem Wojska Polskiego, Armii Krajowej i Narodowego Zjednoczenia Wojskowego. W obronie wolności, całości i niepodległości Rzeczypospolitej strzelał do najeźdźców i okupantów niemieckich oraz okupantów i kolaborantów sowieckich. Należy do grona Żołnierzy Wyklętych – tych, którym zawdzięczamy wolną Polskę. Dlatego występujemy w obronie pamięci i honoru dowódcy III Brygady Wileńskiej Narodowego NZW kapitana „Burego”.

Pod listem podpisali się:

dr Mariusz Bechta Rada Historyczna przy Związku Żołnierzy NSZ Sebastian Bojemski Rada Historyczna przy Związku Żołnierzy NSZ Przemysław Czyżewski szef Straży Marszu Niepodległości dr Rafał Dobrowolski prezes Okręgu Lubelskiego ZŻ NSZ Dariusz Jarosiński redaktor naczelny miesięcznika „Debata” dr hab. Krzysztof Kaczmarski Rada Historyczna przy Związku Żołnierzy NSZ Bogusław Łabędzki prezes Stowarzyszenia Historycznego im. Danuty Siedzikówny „Inki” dr Rafał Łatka historyk podziemia niepodległościowego dr Wojciech Muszyński Rada Historyczna przy Związku Żołnierzy NSZ Michał Ostapiuk historyk podziemia niepodległościowego Jacek Pawłowicz historyk podziemia niepodległościowego dr inż. Romuald Rajs syn kapitana „Burego” dr inż. Arkadiusz Rajs wnuk kapitana „Burego” lek. med. Tomasz Rajs wnuk kapitana „Burego” Kajetan Rajski redaktor naczelny kwartalnika „Wyklęci” dr Rafał Sierchuła Rada Historyczna przy Związku Żołnierzy NSZ red. Ewa Szakalicka dziennikarka telewizyjna i działaczka kresowa prof. Romuald Szeremietiew syn żołnierza nazwany swym imieniem ze względu na Romualda Rajsa dr Bartłomiej Szyprowski historyk podziemia niepodległościowego Piotr Szubarczyk historyk podziemia niepodległościowego Karol Wołek wiceprezes Związku Żołnierzy NSZ Jerzy Zalewski reżyser „Historii Roja” Artur Zawisza wiceprezes Stowarzyszenia Chrześcijańsko-Narodowego prof. Jan Żaryn senator RP Leszek Żebrowski Rada Historyczna przy Związku Żołnierzy NSZ Piotr Życieński artysta fotograf
Zapisane
Choć moja Flaga to barwne połowy, bardziej ja Biały niźli czerwony

Kikut

  • Kapral
  • Offline Offline
  • Wiadomości: 99

Według osób piszących ten list 2 tygodniowe dziecko( najmłodsza osoba która zginęła ) to też komunista ? Część z tych osób zginęła tylko za to , że byli Białorusinami . Dokumenty IPN mówią ,iż sam " Bury " stracił panowanie nad swoimi ludźmi .
Knifer ustosunkuj się do relacji z miejsca pacyfikacji cytat z dokumentu IPN  : ...."Szybko, pomimo że był wieczór, zrobiło się jasno od łun pożarów. W większości domów mężczyzn i starszych chłopców nie było. Od wielu tygodni nocowali oni na strychach obór, w stodołach. Jak było cieplej to na drzewach, obwiązując się sznurami, aby nie spaść w czasie snu(19). W domu zostawały kobiety i dzieci. Zaczęto strzelać do ludzi wybiegających z palących się budynków i próbujących uciec ze wsi(20). Niektóre dzieci były świadkami śmierci swoich rodziców(21). Ciężko było wydostać się z otoczonej wsi. Niektórzy chowali się wśród zarośli, w polu i poniemieckich okopach. Tym, którzy nie uciekli na początku pacyfikacji, zadawano pytanie: „Polak czy Białorus?” Druga odpowiedź oznaczała śmierć. Jedna z dziewcząt (wyznania prawosławnego) wspomina, jak zapytano jej matkę o narodowość. Kobieta przed napastnikami zarzekała się że jest Polką, prosiła swoją sąsiadkę — katoliczkę — o potwierdzenie tego. Jednak otrzymała od niej odmowną odpowiedź. Kobieta na oczach swojej córki zginęła. Napastnik strzelił jej z pistoletu w głowę(22). Inny ze świadków (wówczas młody chłopak) został złapany podczas ucieczki i zaprowadzony na skraj wsi z innym pojmanym starszym mężczyzną. Zapytano ich czy są Polakami czy Białorusinami. Mężczyzna potwierdził że jest Białorusinem.  Zginął na miejscu od strzałów z bliskiej odległości. Natomiast chłopak otrzymał postrzał w szyję. Druga kula przeszła przez rękę i wyszła łokciem. Został ciężko ranny. Napastnicy sądzili, że chłopak nie żyje(23). Były również przypadki sprawdzania dokumentów (wydanych jeszcze przez Niemców) z podaną w nich narodowością(24). Jeden ze świadków widział swój płonący dom z ukrycia w stodole, lecz kiedy i ona zaczęła się palić, wskoczył do studni i w ten sposób uratował swoje życie"....

W okresie PRL-u ocena przyczyn tych zbrodni była jednoznaczna. Wsie padły ofiarą walki klasowej, politycznej. Zbrodni dokonały „reakcyjne, faszystowskie bandy”. Innej interpretacji nie dopuszczano. Od lat dziewięćdziesiątych pogląd na tę kwestię stopniowo zmienia się. Przyczynia się do tego lepszy dostęp do źródeł. Świadkowie wydarzeń przerywają milczenie i zaczynają dzielić się swoimi wspomnieniami (najczęściej jednak z przyczyny strachu i obaw o swoich najbliższych ofiary chcą zachować anonimowość). Ważną kwestią jest personalna odpowiedzialność za spalenie tych wsi i zamordowanie części ich mieszkańców. Rozkaz dla swoich podwładnych wydał dowódca PAS NZW kpt. Romuald Rajs ps. „Bury”. Jak stwierdził on podczas śledztwa, po swoim aresztowaniu, wykonywał rozkaz Komendanta Okręgu NZW Białystok mjr. „Kotwicza”(91). Jednak odpowiedzialność za tę zbrodnię spoczywa nie tylko na najwyższych dowódcach, ale również na wykonawcach ich rozkazów.
Traktowanie  " Burego " czy " Ognia " jako bohaterów bez skazy jest naciąganiem  ich życiorysów . Nie piszę ,że obaj nie mieli na swoim koncie bohaterskich czynów ale mordowanie cywili  na tle narodowościowym  kładzie skazę na ich życiorysie .

Nacjonalizm – tak jak totalitarny komunizm – ma już na sumieniu wystarczającą liczbę ofiar, by liberalne tolerowanie go wolno było dłużej ciągnąć. No więc polscy nacjonaliści napięli się, wzmożyli, a nawet, można rzec, że nabzdyczyli – i w głośnym marszu przez Hajnówkę przeszło raptem 200 osób. Tak przynajmniej podaje policja. Jeśli to prawda – proszę wybaczyć mój sceptycyzm, ale pamiętam policyjne szacunki dotyczące manifestacji KOD-u, które ten sceptycyzm wzbudziły – to jest to dobra informacja. Niestety ostatnia. Gdyż ten marsz w tym miejscu i czasie w ogóle odbyć się nie powinien.  Aspekt drugi związany jest z bohaterem, któremu w ten sposób oddano cześć. Romuald Rajs „Bury” walczył w okresie kampanii wrześniowej; działał w AK na Wileńszczyźnie, w lipcu 1944 roku brał udział w operacji Ostra Brama, a po aresztowaniu dowódcy wyprowadził swój oddział z sowieckiego okrążenia w Puszczy Rudnickiej. Mowa o kawalerze Krzyża Srebrnego Orderu Virtuti Militari i Krzyża Walecznych. Ten okres jego życia nie jest przedmiotem kontrowersji.

Jestem najdalszy od biało-czarnego rozsądzania zasług i win ludzi z wczesnych lat powojennych. We współczesnym budowaniu kultu „żołnierzy wyklętych” razi mnie właśnie jednowymiarowość ocen. Dobrze jednak pamiętać, że człowiek, którego patriotyzmu podważyć nie sposób, czyli generał Leopold Okulicki rozkazem z dnia 18 stycznia 1945 roku rozwiązał (!!!) Armię Krajową. Napisał wtedy: „Żołnierze Armii Krajowej! (…) Dalszą swą pracę i działalność prowadźcie w duchu odzyskania pełnej niepodległości Państwa i ochrony ludności polskiej przed zagładą. Starajcie się być przewodnikami Narodu i realizatorami niepodległego Państwa Polskiego. W tym działaniu każdy z Was musi być dla siebie dowódcą. W przekonaniu, że rozkaz ten spełnicie, że zostaniecie na zawsze wierni tylko Polsce oraz by wam ułatwić dalszą pracę – z upoważnienia Pana Prezydenta Rzeczypospolitej Polskiej zwalniam Was z przysięgi”.

Nazajutrz w tajnym rozkazie dla kadry dodawał jeszcze: „W zmienionych warunkach nowej okupacji działalność naszą nastawić musimy na odbudowę niepodległości i ochronę ludności przed zagładą. W tym celu i w tym duchu wykorzystać musimy wszystkie możliwości działania legalnego (podkr. moje – JS), starając się opanować wszystkie dziedziny życia Tymczasowego Rządu Lubelskiego”.

Niepodporządkowanie się tej decyzji przez poszczególne oddziały i pojedynczych konspiratorów (w tym przez „Burego”) bywało podyktowane dramatycznymi okolicznościami – komunistycznymi represjami, zagrożeniem własnego życia – i dlatego uproszczeniem byłoby nazywać to po prostu niegodną żołnierza niesubordynacją; ale dzisiejsze głosy, sugerujące, że jedynie ci, którzy rozkaz „Niedźwiadka” zlekceważyli, zachowali się jak należy, stawiają sprawę na głowie.W dodatku – trzeba to koniecznie powiedzieć – wojna, zwłaszcza wojna partyzancka, nie jest żadną „kuźnią patriotyzmu” czy „męskości”, gdyż prędzej czy później osłabia instynkt moralny walczących, o ile wprost ich nie deprawuje. Pisało o tym wielu autorów, nie tylko Tadeusz Różewicz w sztuce „Do piachu”. W działaniach „Burego” po dołączeniu przezeń do V Wileńskiej Brygady AK, a także po niepodporządkowaniu się kolejnej decyzji o zaprzestaniu walki, tym razem wydanej przez Zygmunta Szendzielarza „Łupaszkę”, widać narastającą desperację, niełatwo odróżnialną od fanatyzmu. Rozkaz dowódcy Okręgu III Białystok Narodowego Zjednoczenia Wojskowego, któremu Rajs się wtedy podporządkował – mówiący o konieczności spacyfikowania miejscowej ludności, „wrogiej (…) do sprawy konspiracyjnej” – miał już ewidentnie charakter przeciwskutecznego szaleństwa. Co, przyznajmy, jaśniej widać dziś, niż wówczas. Pacyfikacje wsi białoruskich wzmagały poparcie dla PPR i skłaniały do szukania pomocy u okupacyjnych wojsk radzieckich.Jak dotąd, udało mi się ominąć słowo „zbrodnia”, ale to, co zrobiły oddziały „Burego” między innymi w Puchałach Starych czy Zaleszanach, naprawdę nie daje się określić inaczej. Tłumaczenie, że wszystkie dokumenty, które o tym mówią, sporządzono w okresie zbrodni sądowych popełnianych na patriotach polskich, nie daje się utrzymać w świetle badań poważnych historyków. W najlepszym razie możemy tamte wypadki interpretować tak, jak działania UPA na Wołyniu (nie porównuję skali, a tylko mechanizm mordu). Jeśli oczekujemy od Ukraińców przyznania, że w walce o ojczyznę ich partyzantka przekraczała granicę dzielącą dopuszczalne działania zbrojne od ludobójstwa, to powinniśmy podobne rozróżnienie umieć czynić również w stosunku do patriotów polskich. Brak nadziei skłania niekiedy do czynów, które nie dają się obronić przed trybunałem sumienia. Robienie bohaterów z ludzi o biografiach tragicznych, którzy w sytuacji bez wyjścia zaczęli widzieć wroga we wszystkich dokoła i zabijać również niewinnych, oznacza jakąś nieprawdopodobną chorobę duszy: paraliż etyczny, zdumiewający w XXI wieku. Otóż trudno inaczej niż jako przejaw owego paraliżu interpretować okrzyki wznoszone przez narodowców w Hajnówce, w rodzaju: „Bury, Bury – nasz bohater” albo „Nie czerwona, nie tęczowa, lecz Hajnówka narodowa”. Liczba komunistów w Hajnówce nie wydaje mi się dziś znacząca (gejów, jeśli już o to chodzi, z pewnością mieszka tam więcej), a co do wzmianki o Hajnówce narodowej, to dobrze jest pamiętać, że zamieszkują to miasto obywatele polscy, w niemałej części narodowości białoruskiej. Czy rozróżnienie „obywatelstwa” i „narodowości” oraz fakt, że mniejszości narodowe to nie żadna „piąta kolumna”, ale równoprawni współmieszkańcy naszego wspólnego kraju, to sprawy zbyt skomplikowane jak na umysłowość zwolennika nacjonalizmu?

Ale też – i to jest trzeci aspekt tej ponurej sprawy – od narodowca trudno oczekiwać rozumienia czegokolwiek. Jeśli po doświadczeniach XX wieku ktoś jeszcze naprawdę sądzi, że ideologia nacjonalistyczna, wraz ze związanym z nią kultem siły, rozwiązuje jakieś problemy, to obnaża swoją niewiedzę historyczną i/lub słabość intelektualną tak bezmierną, że nie bardzo wiem, czy jest na to jakaś rada, poza przykrą, ale w odniesieniu do niektórych poglądów nieodzowną: poza, mianowicie, formalnym zakazem ich głoszenia. Zwłaszcza jeśli ktoś w Polsce, jakoby przywiązanej do nauczania św. Jana Pawła II, nie usłyszał bądź nie zrozumiał tego, co ów papież mówił na ten temat – bo to znaczy, że na jego umysł nie działają już ani argumenty, ani poważne autorytety. Łączenie katolicyzmu i nacjonalizmu jest łączeniem tego, co powszechne, z tym, co partykularne; przypowieści o Samarytaninie z bełkotem większych i mniejszych führerów; ideału wszechmiłości (bądźmy uczciwi: częściej deklarowanego, niż praktykowanego) z zafascynowaniem nienawiścią.

Nacjonalizm, tak jak totalitarny komunizm, ma już na sumieniu wystarczającą liczbę ofiar, by liberalne tolerowanie go wolno było dłużej ciągnąć. W krajach o dłuższej niż nasza nieprzerwanej tradycji demokratycznej wolność zgromadzeń nie obejmuje manifestacji szerzących poglądy, które (o czym historia bezdyskusyjnie poucza) prowadzą do rozlewu krwi. To, że w dzisiejszej Polsce organizacje nacjonalistyczne mogą być coraz głośniejsze (i zapewne, mimo skromnej frekwencji w Hajnówce, coraz liczniejsze), stanowi jeden z najstraszniejszych błędów, jakie nasze państwo obecnie popełnia.

Ufam, że nawet „Bury” – gdyby go wyjąć z okoliczności, które pchnęły go na drogę zbrodni, „Bury” z czasów kampanii wrześniowej czy walk o Wilno – byłby co najmniej zaniepokojony charakterem towarzystwa, które postanowiło go uczcić.

P.S. Co listu dodam ,że wobec dokumentacji historycznej Patronatu nad " Marszem w Hajnówce  nie objął prezydent Andrzej Duda, choć pierwotnie taki był plan. Prezes IPN dr Łukasz Kamiński uznał decyzję prezydenta za słuszną. Podkreślił, że Rajs nie symbolizuje Żołnierzy Wyklętych.
Bury” jest jednym z bohaterów I Hajnowskiego Marszu Żołnierzy Wyklętych, który odbędzie się w Hajnówce 27 lutego.





« Ostatnia zmiana: Marzec 10, 2017, 11:08:59 am wysłana przez Kikut »
Zapisane

Knifer

  • Administrator
  • Generał Broni
  • *****
  • Offline Offline
  • Płeć: Mężczyzna
  • Wiadomości: 2094
    • Eksploracja Podkarpacie

Co do „Burego”, „Ognia” .. podzielam zdanie Panów poniżej z filmiku, więc wrzucam, żeby nie pisać tu wypracowań na ten temat.
<a href="http://www.youtube.com/watch?v=HkzXAOY-SjE" target="_blank">http://www.youtube.com/watch?v=HkzXAOY-SjE</a>
Co do relacji, wiadomo z dokumentów kto relacjonował te wydarzenia ?

Trzeci akapit. Proszę nacjonalizmu nie porównywać do komunizmu !!!

Kolejne akapity. Nie było niesubordynacji. Po rozwiązaniu AK żołnierze zakładali swoje oddziały pod szyldem Narodowej Organizacji Wojskowej. Ludzie chcieli walczyć z nowym okupantem.
Kilka słów o UPA … nadajemy na zupełnie innych falach. Ja na pewno nie porównałbym band UPA z Bohaterami NZW.

Proszę nie obrażać idei narodowej (czyt. nacjonalistycznej). Widocznie nie rozróżniasz pojęć nacjonalizm od szofinizmu (banderyzmu, nazizmu, komunizmu).
Tego bełkotu dalej nie będę komentował.
Zapisane
Choć moja Flaga to barwne połowy, bardziej ja Biały niźli czerwony

Kikut

  • Kapral
  • Offline Offline
  • Wiadomości: 99

Tak wiadomo kto relacjonował te wydarzenia  : zeznani złożyły osoby które ocalały z pogromu jeśli chcesz podania nazwisk musisz poczekać do przyszłego tygodnia  ,weekend brak dostępu do materiałów .
Trzeci mój akapit cyt : ... " Nacjonalizm – tak jak totalitarny komunizm – ma już na sumieniu wystarczającą liczbę ofiar, by liberalne tolerowanie go wolno było dłużej ciągnąć " ( chyba o te słowa Ci chodziło ) to porównanie  w przypadku ofiar jest jak najbardziej trafne  .
Co do niesubordynacji proszę przeczytaj jeszcze raz co napisałem , a napisałem cyt:....." Niepodporządkowanie się tej decyzji przez poszczególne oddziały i pojedynczych konspiratorów (w tym przez „Burego”) bywało podyktowane dramatycznymi okolicznościami – komunistycznymi represjami, zagrożeniem własnego życia – i dlatego uproszczeniem byłoby nazywać to po prostu niegodną żołnierza niesubordynacją; ale dzisiejsze głosy, sugerujące, że jedynie ci, którzy rozkaz „Niedźwiadka” zlekceważyli, zachowali się jak należy, stawiają sprawę na głowie."
Może i nadajemy na innych falach ale na pewno zgadzamy się z jednym ,że UPA to organizacja przestępcza . Co do bohaterów owszem działalność " Burego ": walczył w okresie kampanii wrześniowej; działał w AK na Wileńszczyźnie, w lipcu 1944 roku brał udział w operacji Ostra Brama, a po aresztowaniu dowódcy wyprowadził swój oddział z sowieckiego okrążenia w Puszczy Rudnickiej. Mowa o kawalerze Krzyża Srebrnego Orderu Virtuti Militari i Krzyża Walecznych. Ten okres jego życia nie jest przedmiotem kontrowersji i bezsprzecznie w tym okresie zachował się jak bohater . Kontrowersję budzi jednak jego późniejsza działalność np : zamordowanie 30 wozaków obuchami siekier ( oddano tylko dwa strzały do uciekających ) itd .
Nie porównuję bohaterów do UPA i tego mi nie zarzucaj .Piszę o jednym człowieku i bo kto mordował siekierami i wrzucał do ognia ,kto inny jak nie UPA i tak samo postąpił  Bury w stosunku do Białorusinów . Należy rozdzielić jeszcze dwie kwestie bohaterów walczących z aparatem władzy a pseudo bohaterów zabijających cywili .W śledztwie Instytutu Pamięci Narodowego zakończonym w 2005 roku, stwierdzono, iż "doszło do zbrodni przeciw ludzkości o znamionach ludobójstwa".
Obawiam się ,że Twoje podejście do sprawy jest podobne jak : w  okresie PRL-u kiedy to ocena przyczyn tych zbrodni była jednoznaczna. Wsie padły ofiarą walki klasowej, politycznej. Zbrodni dokonały „reakcyjne, faszystowskie bandy”. Innej interpretacji nie dopuszczano...... Niestety obecnie dzięki dostępności do akt wiemy, iż taka interpretacja była zła i nie prawdziwa .
Jeśli chodzi bełkot który mi zarzucasz  : każdy ma prawo do wyrażenia własnego zdania , a jeśli  jest to podparte faktami  to nie jest to bełkot   przedstawieni swoich racji . Jeszcze raz pozwolę sobie  zadać  Ci pytanie : jak nazwiesz zabicie   niepełnoletnich dzieci przez  " żołnierzy  " Burego ?
Jak nazwiesz zabicie obuchami siekier wozaków , za to  że byli Białorusinami ? Czy takie działania  nie dyskredytują  " Burego " ?

P.S. Nawiązując do listu który zamieściłeś podpisani napisali ,że :  W III Rzeczypospolitej 15 września 1995 wyrok ten został unieważniony przez Sąd Warszawskiego Okręgu Wojskowego na podstawie przepisów „Ustawy o uznaniu za nieważne orzeczeń wydanych wobec osób represjonowanych za działalność na rzecz niepodległego bytu Państwa Polskiego”.  Natomiast zapomnieli lub nie chcieli dodać  że :Instytut Pamięci Narodowej – Komisja Ścigania Zbrodni przeciwko Narodowi Polskiemu 30 czerwca 2005 roku umorzył śledztwo w sprawie Rajsa. W orzeczeniu napisano m.in.:

...pacyfikacji wsi w styczniu i lutym 1946 r. nie można utożsamiać z walką o niepodległy byt państwa, gdyż nosi znamiona ludobójstwa. W żadnym też wypadku nie można tego co się zdarzyło, usprawiedliwiać walką o niepodległy byt Państwa Polskiego. Wręcz przeciwnie akcje „Burego” przeprowadzone wobec mieszkańców podlaskich wsi, wspomagały komunistyczny aparat władzy i to przede wszystkim poprzez obniżenie prestiżu organizacji podziemnych, dostarczenie argumentów propagandowych o bandytyzmie oddziałów partyzanckich" (...) Działania pacyfikacyjne przeprowadzone przez „Burego” w żadnym wypadku nie sprzyjały poprawie stosunków narodowych polsko-białoruskich i zrozumienia walki polskiego podziemia o niepodległość Polski. Przeciwnie tworzyły często nieprzejednanych wrogów lub też rodziły zwolenników dążeń oderwania Białostocczyzny od Polski. Żadna zatem okoliczność nie pozwala na uznanie tego co się stało za słuszne .
Co znaczy słowo  " umorzenie " w aspekcie prawnym w tym przypadku chyba nie muszę tłumaczyć ?
« Ostatnia zmiana: Marzec 10, 2017, 09:36:02 pm wysłana przez Kikut »
Zapisane

Knifer

  • Administrator
  • Generał Broni
  • *****
  • Offline Offline
  • Płeć: Mężczyzna
  • Wiadomości: 2094
    • Eksploracja Podkarpacie

Czu te relacje przypadkiem nie pochodzą z białostockiego UB ?

„jak nazwiesz zabicie   niepełnoletnich dzieci przez  " żołnierzy  " Burego ?” śmierć niepełnoletnich dzieci jest straszną rzeczą i należy nad nią ubolewać, jednak nie nazywał bym tego dramatu umyślnym zamordowaniem przez Żołnierzy "Burego"
„Jak nazwiesz zabicie obuchami siekier wozaków , za to  że byli Białorusinami ? Czy takie działania  nie dyskredytują  " Burego " ? – pozwolę sobie w tym momencie zacytować „W 2005 r. swoje śledztwo w sprawie pacyfikacji wsi zamknął IPN. Stwierdził, m.in., mnóstwo wątpliwości wobec działań obydwu stron. W sprawie dotyczącej woźniców wykluczono np. użycie siekier, dopuszczono możliwość prowokacji ze strony UB oraz poszlaki wskazujące na ostrzeliwanie oddziału we wsiach, znaleziono rozkaz o pacyfikacji, wydany przez zwierzchników „Burego”. Mimo wszystko IPN potępił działania Rajsa. „Zabójstwa furmanów i pacyfikacje wsi w styczniu i lutym 1946 r. nie można utożsamiać z walką o niepodległy byt państwa, gdyż nosi znamiona ludobójstwa. Żadna zatem okoliczność nie pozwala na uznanie tego, co się stało, za słuszne” - napisano w obszernym uzasadnieniu decyzji o umorzeniu śledztwa z uwagi na śmierć sprawców.”

Skoro wykluczono użycie siekier i dopuszczono możliwość prowokacji ze strony UB, to ja takich zachowań nie będę komentował, bo czerwoni często stosowali powokację po których często obwiniali Żołnierzy Podziemia. Tak samo, jak GLowcy przypisywali sobie akcję NSZ.


Zapisane
Choć moja Flaga to barwne połowy, bardziej ja Biały niźli czerwony

Kikut

  • Kapral
  • Offline Offline
  • Wiadomości: 99

W dalszym ciągu nie odpowiedziałeś na moje pytania  :szok: Proszę w takim razie ustosunkuj się do tego sprawozdanie ze Śledztwa IPN , nie UB .
Informacja o ustaleniach końcowych śledztwa S 28/02/Zi w sprawie pozbawienia życia 79 osób - mieszkańców powiatu Bielsk Podlaski w tym 30 osób tzw. furmanów w lesie koło Puchał Starych, dokonanych w okresie od dnia 29 stycznia 1946r. do dnia 2 lutego 1946
W dniu 30.06.2005r. na podstawie art. 17 § 1 pkt 5 i 7 kpk, art. 322 § 1 kpk w Oddziałowej Komisji Ścigania Zbrodni przeciwko Narodowi Polskiemu w Białymstoku zostało wydane postanowienie o umorzeniu śledztwa nr S 28/02/Zi w sprawach zbrodni przeciwko ludzkości popełnionych w celu wyniszczenia części obywateli polskich, z powodu ich przynależności do białoruskiej grupy narodowościowej o wyznaniu prawosławnym, poprzez dokonanie i usiłowanie zabójstw oraz spowodowanie ciężkiego uszczerbku na zdrowiu, jak również dopuszczenie się poważnego prześladowania osób tej grupy poprzez spalenie należących do nich budynków mieszkalnych i zabudowań. Postanowienie o umorzeniu śledztwa dotyczy następujących zdarzeń przestępczych;
1. w dniu 29.01.1946r. we wsi Zaleszany pozbawienia życia przez zastrzelenie jak i spalenie 16 osób, oraz usiłowanie pozbawienia życia pozostałych mieszkańców poprzez zamknięcie ich w jednym domu, który został podpalony i spowodowania uszkodzeń ciała poprzez poparzenie co najmniej dwóch osób i dokonanego w tym samym dniu we wsi Wólka Wygonowska pozbawienia życia przez zastrzelenie 2 osób,
2. w dniu 31.01.1946r. w pobliżu miejscowości Puchały Stare pozbawienia życia przez rozstrzelanie 30 mężczyzn,
3.w dniu 2 lutego 1946r. we wsi Zanie pozbawienia życia przez zastrzelenie, jak i spalenie 24 osób i spowodowania uszkodzeń ciała wskutek postrzelenia z broni palnej i poparzenia 8 mieszkańców oraz dokonanego w tym samym dniu we wsi Szpaki pozbawienia życia przez zastrzelenie lub spalenie 5 osób i spowodowania uszkodzeń ciała w wyniku postrzelenia z broni palnej 4 osób, z których to 2 osoby zmarły ,jak również sprowadzenia pożaru zabudowań tych wsi i wsi Końcowizna
Postępowanie to zostało umorzone wobec prawomocnego zakończenia postępowania o te same czyny przeciwko sprawcy kierowniczemu oraz śmierci bezpośrednich sprawców i niewykrycia części z nich.
W 1995 r. do działającej wówczas Okręgowej Komisji Badania Zbrodni przeciwko Narodowi Polskiemu w Białymstoku wpłynęło pismo Społecznego Komitetu do spraw Ekshumacji Szczątków Osób Pomordowanych w Puchałach Starych.
Wniosek tego komitetu skutkował podjęciem czynności w sprawie zabójstwa mężczyzn określanych jako furmani w lesie koło Puchał Starych, którego dokonanie przypisywane było polskiemu oddziałowi Pogotowia Akcji Specjalnej - Narodowego Zjednoczenia Wojskowego (PAS NZW) dowodzonemu przez Romualda Rajsa, pseudonim „Bury”. Podjęte czynności objęły również inne czyny pozostające w bezpośrednim związku czasowo – przestrzenno – podmiotowym, dokonane przez ten sam oddział, a mianowicie pozbawienia życia w dniu 29 stycznia 1946 r. części mieszkańców wsi Zaleszany i Wólka Wygonowska oraz zabójstw w dniu 2 lutego 1946r.mieszkańców wsi Zanie i Szpaki, w których to wsiach spalono znaczną część domów i budynków gospodarczych, podobnie jak w miejscowości Końcowizna, gdzie nikt nie został pozbawiony życia .
Podjęte działania przez prokuratora byłej Okręgowej Komisji Badania Zbrodni przeciwko Narodowi Polskiemu w Białymstoku skutkowały wszczęciem w dniu 25 marca 1997 r. śledztwa, które z uwagi na likwidację Okręgowych Komisji Badania Zbrodni przeciwko Narodowi Polskiemu zostało zawieszone.
Po rozpoczęciu funkcjonowania białostockiej Komisji Ścigania Zbrodni przeciwko Narodowi Polskiemu w dniu 4.04.2002 r. zawieszone postępowanie zostało podjęte do prowadzenia.
Przy podjęciu śledztwa zostało ono wstępnie zakwalifikowane do kategorii zbrodni przeciwko ludzkości, których wyjaśnienie należy do prokuratora IPN-u i które nie ulegają przedawnieniu.
Przed podjęciem niniejszego śledztwa z zawieszenia uznano, że brak jest ujemnych przesłanek procesowych, uniemożliwiających prowadzenie postępowania. Przede wszystkim należy zwrócić uwagę, iż śledztwo w tej sprawie dotyczy zdarzeń jakie miały miejsce w styczniu - lutym 1946 r. na terenie powiatu Bielsk Podlaski, a nie jest prowadzone przeciwko określonym osobom o takie same czyny. W takim tylko przypadku nie byłoby możliwe przeprowadzenie śledztwa przez prokuratora z powodu tzw. powagi rzeczy osądzonej (art. 17 paragraf 1 pkt 7 kpk). Uznawany za głównego sprawcę tych tragicznych wydarzeń Romuald Rajs, pseudonim „Bury” zastał skazany za nakłanianie członków swojego oddziału do popełnienia przestępstwa, a więc w rozumieniu prawa karnego przypisano mu czyny polegające na podżeganiu innych sprawców. Tylko niektórym z jego żołnierzy ówczesne organy ścigania i „wymiaru sprawiedliwości” przypisały uczestnictwo w wykonaniu tych czynów. Należy wskazać, że zgodnie z dyspozycją art. 45. 4. Ustawy o IPN śmierć sprawcy nie może stanowić przeszkody do realizacji celów IPN gdyż jednym z głównych zadań postępowania jest, ustalenie obiektywnego przebiegu wydarzeń oraz ustalenie osób pokrzywdzonych, którymi w tej sprawie byli i są obywatele polscy.
Przedstawienie ustaleń niniejszego śledztwa należy rozpocząć od podania ogólnych informacji, w tym związanych z powstaniem NZW.
Podczas II wojny światowej pierwszą organizacją Stronnictwa Narodowego, utworzoną w październiku 1939r. była Narodowa Organizacja Wojskowa (NOW). Cześć oddziałów NOW, które nie podporządkowały się Armii Krajowej utworzyło Narodowe Siły Zbrojne (NSZ). Kierownictwo NSZ uznało, że wrogiem Polski, poza faszystowskimi Niemcami, jest Związek Radziecki. Dlatego to NSZ prowadziły walkę przeciwko członkom nowej władzy w Polsce, utworzonej i reprezentującej interesy Związku Radzieckiego. W listopadzie 1944r. nastąpiło połączenie oddziałów Narodowych Sił Zbrojnych i tych oddziałów Narodowej Organizacji Wojskowej, które wycofały się ze struktur Armii Krajowej. Powstała w ten sposób organizacja przyjęła nazwę Narodowe Zjednoczenie Wojskowe.
Obszar województwa białostockiego szczególnie na terenie powiatu Bielsk Podlaski w znacznej części był zamieszkały przez ludność, wówczas powszechnie uważaną, jak i często deklarującą w urzędowych dokumentach swoją narodowość jako białoruską. Nie przedstawiając szczegółowych danych demograficznych należy zauważyć, iż na terenie niektórych gmin tego powiatu ludność białoruska stanowiła większość. Należy w tym miejscu stwierdzić, że o przynależności do narodowości białoruskiej lub polskiej decydowało wówczas przede wszystkim wyznanie. Osoby wyznania prawosławnego utożsamiano z białoruskim pochodzeniem. Polskie władze komunistyczne po wyznaczeniu przez rząd radziecki nowej granicy, której skutkiem było pozostawienie w ZSRR znacznych obszarów II Rzeczpospolitej, zamieszkałych przez Polaków, podjęły działania (lub też zostały do tego zmuszone) do przyjęcia polskich repatriantów. Z drugiej strony polskie i radzieckie władze dążyły do zmuszenia opuszczenia terenów „nowej Polski” przez ludność uznawaną za białoruską.
Romuald Rajs urodził się w 1913 r. w miejscowości Jabłonka w byłym województwie lwowskim. Od 1932 r. był związany ze służbą wojskową, kiedy to wstąpił na ochotnika do szkoły podoficerskiej w Koninie. W kampanii wrześniowej R. Rajs brał udział jako dowódca specjalnego plutonu zwiadu konnego 19 Dywizji Piechoty. Na trasie odwrotu w pobliżu Berezy Kartuskiej zetknął się z oddziałem „partyzantów białoruskich”, którzy nakazali mu złożenie broni W czasie okupacji niemieckiej R. Rajs od 1940r. należał do konspiracji. Pełnił różne funkcje w 3 Wileńskiej Brygadzie AK dowodzonej przez „Szczerbca”, z którym to oddziałem brał udział w walkach z okupantem niemieckim na Wileńszczyźnie. Po zdobyciu Wilna w lipcu 1944r. i rozbrojeniu oddziałów partyzanckich przez wojsko radzieckie ukrywał się w obawie przed aresztowaniem przez NKWD. Pod koniec 1944 r. zgłosił się do Związku Patriotów Polskich w Wilnie, w celu wstąpienia do wojska. Przydzielono go do Samodzielnego Batalionu Ochrony Lasów Państwowych. Został mianowany dowódcą plutonu w tym batalionie i skierowano go do Hajnówki. W dniu 9 maja 1945 r. wraz z podległym mu oddziałem dołączył do 5 Wileńskiej Brygady AK dowodzonej przez mjr Zygmunta Szyndzielarza, ps „Łupaszka”. Dowodzony przez niego pluton został przemianowany na 2 szwadron tej brygady. W związku z rozwiązaniem AK i jej oddziałów (tzw. akcja „Radosława”), Romuald Rajs wraz z podległym mu szwadronem odłączył się od 5 Brygady AK. We wrześniu 1945 r. Komenda Okręgu NZW Białystok nawiązała kontakt z porucznikiem R. Rajsem. Komendant okręgu, ps. „Lis” - „Kotwicz ” przydzielił mu stanowisko szefa Pogotowia Akcji Specjalnej (PAS). W grudniu 1945r. komendant okręgu zlecił Kazimierzowi Chmielowskiemu, ps „Rekin” zebranie rozproszonych grup partyzanckich w celu utworzenia większego oddziału. W wyniku podjętych działań przez „Rekina” udało się skoncentrować znaczniejsze siły na terenie powiatu wysoko mazowieckiego. W bliżej nieustalonym dniu w okresie od grudnia 1945 r. stycznia 1946 r. została zorganizowana odprawa komendy okręgu i komendantów powiatów NZW. Na odprawę przybył też R. Rajs”. „Bury” przejął też dowodzenie nad oddziałem zebranym przez podporucznika „Rekina”. Podczas tego spotkania podjęta została decyzja o wymarszu na teren powiatu Bielsk Podlaski. Celem koncentracji i przemarszu było szkolenie całego oddziału nazwanego 3 Wileńską Brygadą NZW oraz działania wojskowe zmierzające do zademonstrowania siły organizacji NZW. W dniu 27 stycznia 1946 r. oddział „Burego” zatrzymał się we wsi Łozice. W tym dniu do tej miejscowości zjechała na furmankach znaczna grupa mieszkańców z kilkunastu pobliskich wsi, aby przewieść drzewo opałowe do Orli na potrzeby tamtejszego urzędu gminy. We wsiach, z których pochodzili furmani, ich wyznaczeniem do transportu opału ( tj. wykonania pracy określanej wówczas jako odrobienie szarwarku) zajęli się sołtysi tych wsi. Nie sposób precyzyjnie określić rzeczywistej liczby zgromadzonych w Łozicach wozów z zaprzęgami. Część gospodarzy przyjechała bowiem do Łozic po odbiór drzewa na własne potrzeby, a niektórzy przybyli tam w celach zarobkowych do pracy w lesie. Furmanom, którzy zjeżdżali się od rana 28.01.1945r. żołnierze „Burego” nie pozwalali opuścić Łozic. Następnie nieustaleni członkowie oddziału dokonali selekcji zgromadzonych zaprzęgów konnych, wybierając lepsze pod względem sprawności, konie i wozy. Pozostałej części furmanów nakazano, po wyjeździe wojska, pozostać przez pewien czas w Łozicy.
Wieczorem oddział „Burego” na wybranych furmankach, których liczbę świadkowie określają na 40 do 50 sztuk, przemieścił się w okolice Hajnówki. R. Rajs wydał rozkazy zmierzające do opanowania Hajnówki, w której znajdował się posterunek MO, jak też przebywali żołnierze Armii Czerwonej, którzy transportem kolejowym wracali do ZSRR. Wobec oporu żołnierzy radzieckich cała Hajnówka nie została zajęta. W dniu 29.01.1946 r. w godzinach rannych oddział PAS NZW przybył do wsi Zaleszany. Członkowie oddziału zostali zakwaterowani u poszczególnych gospodarzy. Około godziny 14.00 – 15.00 mieszkańcy wsi zostali powiadomieni przez wyznaczonych członków oddziału o konieczności przybycia „na zebranie” do domu Dymitra Sacharczuka. Po zgromadzeniu w tym domu mieszkańców wywołano na zewnątrz Piotra Demianiuka - 16 letniego syna sołtysa Łukasza Demianiuka oraz mieszkańca sąsiedniej wsi Suchowolce - Aleksandra Zielinko. Na podwórku obaj zostali zastrzeleni. Do domu, gdzie zgromadzono mieszkańców wszedł „oficer – dowódca”, którym najpewniej był R. Rajs „Bury”. Po oddaniu strzału z pistoletu do góry, co uciszyło zebranych, oznajmił im, że przestaną istnieć, a wieś zostanie spalona. Po opuszczeniu pomieszczenia przez dowódcę drzwi zostały zamknięte. Następnie podpalono słomianą strzechę. Płonący budynek obstawiła część uzbrojonych członków oddziału. Mieszkańcy podjęli próbę ucieczki z domu przez drzwi i okna znajdujące się z jego drugiej strony „od podwórza”. Pilnujący tego wyjścia żołnierze nie strzelali bezpośrednio do uciekających, oddając strzały ponad nimi. W tym czasie inni członkowie oddziału przystąpili do podpalania pozostałych zabudowań we wsi. Nie wszyscy mieszkańcy udali się na zebranie. Do osób, które pozostały i dopiero wskutek rozprzestrzenienia się ognia, usiłowały uciekać z domów, strzelano. Osoby, które zginęły w Zaleszach byli to wyłącznie ci, którzy nie poszli na zebranie Gdy został podpalony dom Niczyporuków, to zginęła cała ich rodzina; Jan, jego żona Natalia i dwoje ich dzieci. Według świadka Aleksandra D. „Rodzina ta nie poszła na zebranie, bo nie mieli w czym, byli biedni, nie mieli nawet butów. Z rodziny Nikity Niczyporuka zginęła; jego żona Maria i troje dzieci; Piotr, Michał, Aleksy. Wymieniona Maria Niczyporuk zmarła w następstwie postrzału lub poparzeń w szpitalu. Córka Marii Niczyprouk zeznała, że „matka nie poszła na zebranie, bo nie chciała zostawić samych dzieci, a ponadto obawiała się, że na zebraniu, będą wywozić na roboty”. Spaleniu uległa córka Bazyla i Tatiany Leończuków – nie ochrzczone, 7 - dniowe dziecko, gdyż matka zostawiła je w domu, będąc przekonana, iż niezwłocznie wróci z zebrania (zeznanie Piotra L). Podczas ucieczki ze swojego płonącego domu został zastrzelony Grzegorz Leończuk wraz z dwójką małych dzieci: Konstantym w wieku 3 lat i 6 - miesięcznym Sergiuszem). Jeszcze przed podpaleniem wsi zastrzelono Fidora Sacharczuka za odmowę wydania owsa dla koni. Zginął też 41 - letni Stefan Weremczuk.
W Zaleszanach pierwotnie „Bury” zamierzał dokonać zmiany furmanów, z czego jednak zrezygnował, zabierając ze swoim oddziałem tylko Michała Niczyporuka, jako przewodnika.
W tym samym dniu podczas przejazdu oddziału przez położoną nieopodal wieś Wólka Wygonowska zostali zastrzeleni Stefan Babulewicz i Jan Ziemkiewicz. Dokonano też podpalenia domów mieszkalnych i zabudowań gospodarczych. Z uwagi na ucieczkę jednego z furmanów z Wólki Wygonowskiej został zabrany do powożenia furmanką Grzegorz Grygoruk.
W dniu 30.01.1945 r. część oddziałów przejeżdżała przez Krasną Wieś. W Krasnej Wsi „Bury” zażądał od sołtysa podstawienia furmanek przez gospodarzy tej wsi w celu wymiany i najpewniej zwolnienia dotychczasowych „wozaków”. Do całkowitej zamiany wozów nie doszło. Oddział pośpiesznie opuścił wieś Kilku furmanom, zatrzymanym wcześniej w Łozicach, w udało oddalić się od oddziału. Świadek Aleksander B. zeznał, iż po przybyciu oddziału do Krasnej Wsi dowódca zażądał od sołtysa Grzegorza Bondaruka podstawienia 40 furmanek. To sołtys wyznaczał furmanów do podwiezienia wojska. Grzegorz Bondaruk w późniejszym okresie został zastrzelony, gdyż jako jedyny we wsi należał do partii komunistycznej. Wyznaczone osoby miały ustawić się na drodze, a żołnierze mieli się przesiadać na nowe fury. Wówczas to przelatujący samolot przerwał akcję przesiadania i z Krasnej Wsi zdążyło odjechać tylko kilkanaście fur. (...) Spośród zabranych 13 osób z furmankami z Krasnej Wsi w celu podwiezienia wojska, po pewnym czasie wróciło czterech, którzy twierdzili, że zepsuły im się wozy. W późniejszym okresie wróciło jeszcze dwóch mężczyzn, którzy już nic chcieli mówić”.
W dniu 31 stycznia 1945 r. oddział „Burego” zatrzymał się we wsi Puchały Stare. Po zwolnieniu kilku furmanów deklarujących polskie pochodzenie, pozostałych pozbawiono życia. Zostali oni wyprowadzeni z domu, gdzie byli przetrzymywani, do pobliskiego lasu w kilku grupach i tam rozstrzelani. Jedną z osób, która uczestniczyła w egzekucji i najpewniej osobiście wykonywała „wyroki” był dowódca drużyny o pseudonimie „Modrzew”. Pomimo, iż jego tożsamości nie ustalono to zgromadzone dane wskazują że później zginął w walce. Zwłoki zabitych pochowano w wykopach po ziemiankach z czasu wojny, które lekko przysypano i przykryto gałęziami drzew. Zginęło wówczas 30 osób. Najstarszy spośród nich miał 56 lat , najmłodszy 17 lat.
Wieczorem 1 lutego 1946 r. odbyła się odprawa dowódców plutonów. Kpt. Rajs przydzielił dowódcom zadania zniszczenia po jednej ze wsi: Zanie, Szpaki, Końcowizna. Wymienione wsie były w przeważającej części zamieszkałe przez ludność wyznania prawosławnego. W dniu 2 lutego 1946 roku plutony wyruszyły w kierunku poszczególnych wsi. Pierwszy pluton pod dowództwem „Wiarusa” wyruszył do wsi Szpaki, drugi pluton pod dowództwem „Bitnego” udał się do Zań, natomiast trzeci pluton pod dowództwem „Leszka” – do Końcowizny. Plutonowi „Leszka” towarzyszyło dowództwo.
W godzinach wieczornych do wsi Szpaki wkroczył pluton pod dowództwem „Wiarusa”. Żołnierze zaczęli podpalać zbudowania i strzelać do mieszkańców. Śmierć od kul lub w płomieniach oraz od odniesionych od tego ran poniosło 7 osób. Zostali zastrzeleni; Filipczuk Paweł (47 lat), Kłoczko Wasyl ( 58 lat), Szeszko Dionizy (50 lat), Szeszko Jan (45 lat), Szeszko Jan (21 lat). W jednym z domów dokonano gwałtu na kobiecie (zeznanie k. 1939 ). Wymieniona poddała się napastnikom, gdyż wcześniej Maria Pietruczuk (18 lat), która stawiała opór napastnikom została postrzelona w okolicy klatki piersiowej i pleców. Zmarła w wyniku odniesionych ran w dniu 6.02.1946 r. w szpitalu w Bielsku. Zostali też postrzeleni Teofil Bałło i Michał Rudczuk oraz Antonii Szeszko, który ranny w głowę zmarł w szpitalu Nadzwyczajna komisja powołana przez Powiatową Radę Narodową w Bielsku Podlaskim w dniu 3 lutego 1946 r. spisała straty materialne i odnalazła na miejscu ulotkę wzywająca ludność białoruską do opuszczenia wsi w ciągu 14 dni.
Drugi pluton, dowodzony przez „Bitnego” po przybyciu do Zań zajął następujące pozycje. Z jednej strony wieś została otoczona przez drużynę „Gołębia”, a z drugiej – przez drużynę „Szczygła”. Trzecia drużyna pod dowództwem „Ładunka” weszła do wsi, gdzie zaczęto podpalać poszczególne zabudowania. Nie podkładano ognia pod domy należące do osób wyznania katolickiego, jak też nie podpalano zabudowań tych prawosławnych, którzy zamieszkiwali w bezpośrednim pobliżu gospodarstw, należących do rodzin katolickich (według zeznań świadków wówczas w Zaniach mieszkały 4 rodziny katolickie). Mieszkańców, którzy usiłowali wydostać się z płonących domów zapędzano z powrotem lub strzelano do ludzi wybiegających z palących się budynków i próbujących uciec ze wsi. Przed oddaniem strzałów niektórych mieszkańców pytano o narodowość i wyznanie. W oparciu o dokumenty i zeznania świadków przesłuchanych w sprawie należy przyjąć, że podczas pacyfikacji wsi zginęły 24 osoby. Nadto rany postrzałowe odniosło 8 mieszkańców:
W protokole specjalnej komisji z Bielska Podlaskiego zapisano, że wśród zgliszczy znaleziono broń: jeden pistolet maszynowy oraz amunicję.
W dniu 2 lutego 1946r. została również zaatakowana wieś Końcowizna. Ataku dokonał trzeci pluton pod dowództwem „Leszka”. Świadkowie wydarzeń w Końcowiźnie podają, że wówczas zamieszkiwało wieś około 60 osób, wyznania prawosławnego. W tym dniu w około godziny 18.00 część oddziału przeszła do wsi przez lód na rzece Narwi i zaczęła podpalać strzechy domów, stodół oraz strzelać do ludności. Mieszkańcy wsi uciekli i nikt nie zginął (k. 1854). Władysław Z. dodał, iż mieszkańcy Końcowizna nie strzelali do partyzantów, gdyż nie mieli broni palnej.
Nadmienić należy, ze czasie „rajdu” na tereny powiatu Bielsk Podlaski oddział „Burego” był nieudolnie tropiony przez wojska wewnętrzne i UB. W trakcie akcji pościgowej żołnierze wojsk wewnętrznych odmawiali posłuszeństwa, a nawet w popłochu uciekli po natknięciu się na kilku żołnierzy „Burego”. W dniu 29 stycznia 1946 r. oddziały wojskowe zakończyły operację, jak określono w archiwalnych dokumentach „z powodu braku benzyny i małej ilości wojska”. Niewątpliwie z uwagi na opisaną powyżej „akcję pacyfikacyjną” siły rządowe nasiliły działania zmierzające do zlikwidowania NZW. W dniu 16 lutego 1946 r. doszło do walk w okolicy Orłowa. W bitwie tej zginęło 19 członków 3 Brygady, w tym dowódcy plutonów „I-go –„Wiarus” i II - go – „Bitny" oraz dowódca drużyny „Modrzew”. W dniu 30 kwietnia 1946 r. pod Czochnią Górą i Śliwowem doszło do walk, w następstwie której zginęło 25 członków oddziałów partyzanckich, a 12 zostało ujętych. Wśród rozpoznanych zabitych był dowódca drużyny z plutonu „Bitnego” o pseudonimie „Ładunek”. W dniu 9 sierpnia 1946r. koło Różyńska Wielkiego (powiat Ełk) zginęli dowódca plutonu „Leszek” i dowódca drużyny „Paw”. W październiku 1946 r. „Bury” podzielił swój odział na 3 grupy, które skierował na tereny 3 powiatów województwa białostockiego; jedną grupę dowodzoną przez J. Pupławskiego, ps „Gołąb” wysłał na teren powiatu grajewskiego, drugą pod dowództwem „Osy” na teren powiatu bielsko podlaskiego, a trzecią dowodzoną przez „Wydrę” w wysoko mazowieckie. R. Rajs po uzyskaniu zgody z Komendy Okręgu NZW udał się na urlop i zamieszkał w Karpaczu. Został zatrzymany przez UB w dniu 17.11.1948 r. W dniu 13.12.1948 r. zatrzymano natomiast K. Chmielowskiego. Wymienionym dowódcom NZW ówczesne organy ścigania zarzuciły po kilkanaście różnych czynów, polegających na przynależności do AK i NZW, które to organizacje zamierzały przemocą zmienić ustrój państwowy, jak i dokonywanie zamachów na żołnierzy Wojska Polskiego i sprzymierzonej Armii Czerwonej, funkcjonariuszy milicji, urzędów bezpieczeństwa publicznego, Straży Ochrony Kolei, a nadto nakłanianie do dokonywania przemocą zaboru mienia na szkodę urzędów i osób cywilnych oraz zabójstwa takich osób, jak i posiadanie przez oskarżonych broni. Romualdowi Rajsowi zarzucono również popełnienie dezercji z Ludowego Wojska Polskiego.
Wyrokiem tego Sądu z dnia 1.10.1949 r. Romuald Rajs, ps „Bury” został skazany na karę śmierci.
Wśród zarzuconych i przypisanych Romualdowi Rajsowi w wyroku przestępstw były i czyny związane z pacyfikacją wsi oraz zabójstwem furmanów.
Wyrok skazujący Romualda Rajsa, m in. za opisane powyżej czyny, jak również wyrok wobec Kazimierza Chmielowskiego zostały unieważnione na podstawie przepisów Ustawy o uznaniu za nieważne orzeczeń wydanych wobec osób represjonowanych za działalność na rzecz niepodległego bytu Państwa Polskiego). Postanowienie w sprawie uznania za nieważne tych wyroków zostało wydane w dniu 15 września 1995 r. przez Sąd Warszawskiego Okręgu Wojskowego. W uzasadnieniu postanowienia o unieważnieniu wyroków skazujących R. Rajsa i K. Chmielowskiego Sąd Warszawskiego Okręgu Wojskowego stwierdził, że wszystkie działania obu skazanych „zmierzały do realizacji celu nadrzędnego, jakim był dla nich niepodległy byt Państwa Polskiego (...) Miały one na celu zapobieżenie represjom wobec bliżej nieokreślonej liczby osób prowadzących walkę o niepodległy byt Państwa Polskiego”. Zdaniem tego Sądu rozkazy wydawane przez R. Rajsa i K. Chmielowskiego zostały określone w uzasadnieniu tego postanowienia, jako „stan wyższej konieczności, który zmusił ich do podjęcia działań nie zawsze jednoznacznych etycznie”.
Po zakończeniu procesu „Burego” i „Rekina”, bo w dniu 27-04-1951 r. dokonano wydobycia zwłok osób zamordowanych obok wsi Puchały Stare. Z protokółu dokonanej ekshumacji wynika, że szczątki wykopano z dwóch mogił. W jednej z nich ujawniono 5 zwłok a w drugiej mogile ustalono 22 ofiary, gdzie większa część ich czaszek nosiła ślady rozległych uszkodzeń tak, że ustalenie ilości zwłok dokonywano na podstawie zliczenia górnych szczęk. W ekshumacji tej nie brał udziału lekarz. Spisujący protokół użył sformułowania, że czaszki były „potrzaskane” . Wszystkie odnalezione kości i resztki tkanek złożono do 3 trumien i przewieziono na cmentarz katolicki we wsi Klichy. Żadnej z osób, które zostały wpisane w protokole jako biorące udział w ekshumacji nie zdołano przesłuchać w śledztwie w celu uzyskania precyzyjniejszych informacji, bowiem dwie z nich zmarły, a pozostałych nie jest znane obecne miejsce pobytu.
W dniu 23.07.1997 r. została przeprowadzona ponowna ekshumacja szczątków pochowanych na cmentarzu w Klichach oraz dodatkowo w lesie pobliżu wsi Puchały Stare.
Obecny wówczas na miejscu biegły medyk sądowy stwierdził, na podstawie odkopanych 27 par kości udowych, że niewątpliwie odpowiadały 27 – miu osobom pozbawionym życia. Pomimo, iż ekshumowano niekompletne szkielety niewątpliwie należące do 27 osób, to biegły nie wykluczył, że tych osób było więcej.
Z porównania obu protokołów ekshumacji wynika, że najpewniej zwłok było 30, gdyż w 1951 r. wydobyto (a zatem i pochowano) 27 osób, a w 1997 r. w nowoodkrytej mogile ujawniono 3 ludzkie czaszki.
Przechodząc do przedstawienia pozostałych dokonanych ustaleń w toku śledztwa, należy wskazać źródła dowodowe i czynności, które doprowadziły do pozyskania materiału aktowego śledztwa.
Znaczną część materiału aktowego śledztwa stanowią dokumenty archiwalne wytworzone przez komunistyczne organy bezpieczeństwa. Nie sposób ani odrzucić, ani też pominąć tych dokumentów archiwalnych w śledztwie, pomimo, iż do części zawartych tam danych należy podejść z dużym krytycyzmem oraz pominąć sformułowania propagandowe służące realizacji określonych celów politycznych. Bez wątpienia zawarte w tych dokumentach informacje, pozwalały na przedstawienie chronologii wydarzeń. Stanowiły też podstawę do przeprowadzenia dalszych czynności śledczych, w szczególności przesłuchań osób występujących w tych dokumentach. Dlatego też w toku śledztwa równoległe były prowadzone działania poszukiwań dowodów wśród zbiorów archiwalnych i pozyskiwania dowodów z osobowych źródeł, które utrwalano poprzez spisanie zeznań świadków.
Przedstawienie materiału aktowego należy rozpocząć właśnie od zaprezentowania zeznań tylko kilku przesłuchanych w toku śledztwa świadków. Pozwala to na spojrzenie na te bolesne wydarzenia z perspektywy czasu, ujawniając ich obecną wagę oraz powstałe z biegiem lat nieścisłości lub nawet przekłamania. Nadto zeznania obecnie przesłuchanych osób wskazały też kierunki postępowania w celu wyjaśnienia tych okoliczności, które budziły i budzą największe wątpliwości i emocje.
W toku podjętych czynności przesłuchano 169 osób w charakterze świadków i to zarówno spośród kręgu rodzin pomordowanych, mieszkańców terenów objętych zdarzeniami oraz byłych żołnierzy oddziału „Burego”. Nie sposób zaprezentować wszystkich zeznań. Dlatego też w uzasadnieniu przedstawiono jedynie ich część, których treść ma najistotniejsze znaczenie w tej sprawie.
Świadek Włodzimierz R. ze wsi Krzywa, opisując przebieg wydarzeń związanych z wyznaczaniem ludzi do szarwaku podał, że wyznaczał ich sołtys, zlecając kolejnym jej mieszkańcom wykonanie konkretnych prac. Gdy pod koniec stycznia 1946 r. przyszedł do niego to kazał mu wówczas jechać do lasu koło Białowieży, przywieźć drzewo na potrzeby gminy i szkoły w Orli. Włodzimierz Rajewski odmówił mówiąc, że przez okres 5 lat odrabiał szarwark na robotach w Niemczech. Wtedy do przewozu drzewa zostali wyznaczeni inni mieszkańcy Krzywej; Świadek z Jagodnik ujawnił, że nikt nie wyznaczał jego brata Jana do przewozu drewna. Pojechał on furmanką do Łozic, gdyż chciał „zarobić przy drzewie” . Razem z Janem Juszczukiem pojechał Doliński Aleksander, który wrócił. Brat został zatrzymany bez furmanki. Świadek oświadczył, że Jan Juszczuk był wyznania prawosławnego i nie należał ani do partii, ani też do partyzantki komunistycznej.
Córka Nikifora (Niczypora) Tadeuszuka ze Zbucza oświadczyła, że to ona zazwyczaj jeździła na szarwark, ale tym razem z powodu zimna ojciec oświadczył, iż on pojedzie. Mieli oni nowy wóz i młodego konia. Po kilku dniach została poinformowana przez Bazyla Łukaszuka, który uciekł z Łozic, pozostawiając tam konia z wozem, że ojciec, jak też inni zostali tam zatrzymani. Opowiadał jej, że wojskowi, którzy dokonali zatrzymania z nieznanych przyczyn „strasznie pobili” jej ojca. Jeden ze świadków podał, że z Pasiecznik Dużych do Łozic udali się; Grzegorz Ławrynowicz, Aleksy Golonko oraz Filip Ławrynowicz, który wrócił pierwszy i opowiedział co się wydarzyło w Łozicach. Natomiast dwaj inni mieszkańcy Pasiecznik: Iwacik Prokop i Jan Golonko, którzy wrócili później, nie ujawnili co stało się z Grzegorzem Ławrynowiczem i Aleksym Golonko. Z rozmów jakie przeprowadził Michał T. mężczyznami po ich powrocie z Łozic, dowiedział się, że w Łozicach przy wyborze „co lepszych furmanek i co lepszych koni”, początkowo nie wybrano zaprzęgu brata. Kazano mu pojechać dopiero wówczas, gdy „jeden z koni znarowił się”.
Grzegorz G, w swoich zeznaniach stwierdził, że był przekonany, iż w Łozicach oddział, który dokonał wyboru furmanek, to nie partyzanci, lecz poszukujący band, żołnierze ludowego wojska polskiego. Już w Łozicach wskazano mu dowódcę i zastępcę oraz poinformowano, że są to „Bury” i „Rekin”.
Brat Aleksego Golonki zeznał, że wielokrotnie rozmawiał z Prokopem Iwacikiem, który pierwotnie utrzymywał, iż nie wie co stało się z furmanami. Dopiero gdy był już schorowany wyjawił, że gdy zorientował się, iż w Zaleszanach żołnierze oddziału mordują wyłącznie prawosławnych, to zaczął się modlić jak katolik. W rozmowie z żołnierzami miał oświadczyć, że jest katolikiem i Polakiem. Wówczas to jak zeznał ten świadek dowódca miał Prokopowi Iwacikowi powiedzieć, iż „będzie żył , a inni zostaną rozwaleni”. Nakazano mu odjechać furmanką na odległość z której miał widzieć i słyszeć przebieg wydarzeń. Zgodnie z rozkazem dowódcy żołnierze ustawili się obok każdego furmana. Następnie dowódca wyjął z kieszeni kartkę i zaczął z niej czytać, że w imieniu Rzeczypospolitej Polskiej skazuje tych ludzi na śmierć. (...)Żołnierze rzucili się na furmanów, ściągnęli z nich ubrania, razem z bielizną (...) zaczęli mordować furmanów, bijąc ich obuchami siekier i kłonic wziętych z furmanek po głowach.(....) Strzelano tylko do uciekających i według Iwacika były tylko dwa strzały. Po zabiciu 49 furmanów dowódca, jak się później okazało „Bury” kazał żołnierzom zmasakrować twarze furmanów, tak aby rodzona matka ich nie rozpoznała. Żołnierze wykonali rozkaz dowódcy. „Bury” kazał wybrać z ubrań zabitych wszystkie dokumenty. Dokumenty te oddał Iwacikowi, mówiąc „zapomnij wszystko co tu widziałeś, a dokument wyrzuć po drodze pod najbliższy mostek do rzeki”.
Ten wstrząsający obraz egzekucji nie jest prawdziwy, pomimo, iż nie sposób wykluczyć, że świadek mógł słyszeć taką wypowiedź Prokopa Iwacika. Dla oceny wiarygodności przebiegu egzekucji, którą przedstawiono w oparciu o relacje Prokopa Iwacika należy przytoczyć zeznania jego syna. Wymieniony zeznał, że ojciec wrócił po upływie 3 dni od wyjazdu do Łozic. Do Pasiecznik w tym czasie wrócili też dwaj inni gospodarze, a mianowicie; Jan Nazaruk i Antoni Żukowicki. W rzeczywistości ojciec początkowo nie opowiadał co się wydarzyło, nawet gdy sądzili „Burego” i gdy milicjant przyszedł do domu i „wypytywał o tę sprawę”. Z opowieści, jakie później usłyszał od ojca wynikało, że zaraz po opuszczeniu Krasnej Wsi „Bury” kazał im się zatrzymać, w jakimś lasku. Trzy furmanki; jego ojca, Antoniego Żukowickiego i Jana Nazaruka zatrzymały się przed mostkiem. Pozostałe furmanki przejechały przez mostek i stanęły gdzieś dalej. Pozostał przy nich jeden członek oddziału „Burego”. Ojciec zaczął słyszeć jakieś, jęki i krzyki od strony gdzie pojechały inne furmanki (...). Ten, który pilnował przy tej wrzawie machnął tylko ręką, tak jakby dawał znaki, że są wolni, sam zaś pobiegł w stronę krzyków. Wówczas to ojciec powiedział do Antoniego Żukowickiego i Jana Nazaruka, aby uciekli wszyscy razem. Oni posłuchali ojca”.
Włodzimierz K. z Jagodnik w swoich zeznaniach ujawnił jeszcze inne okoliczności związane z oddaleniem się od oddziału przez niego i innych furmanów, w tym Prokopa Iwacika. Zeznał, że już przed akcją na Hajnówkę jego furmanka wraz z kilkoma innymi została odłączona od reszty oddziału. W tej grupie wojska, która została odłączona od reszty oddziału był dowódca. Zatrzymali się w Krasnej Wsi. Po przeładowaniu na nowe furmanki, dowódca rozkazał, aby odjechały z Krasnej Wsi. Jednocześnie rozkazał on Włodzimierzowi K. i pozostałym wśród których byli; Iwacik Prokop oraz Jan Golonko i Antoni Żukowicki czekać na przyjazd pozostałej części wojska. Wymienieni jednak nie czekali, lecz uciekli z Krasnej Wsi . Uznając te zeznania za prawdziwe jako pochodzące od bezpośredniego świadka nie sposób przyjąć, że Iwacik Prokop widział śmierć furmanów w Puchałach Starych. Również konfrontacja z innymi dowodami w sprawie wyklucza aby Prokop Iwacik mógł być świadkiem egzekucji, a tym samym, że miała ona właśnie taki przebieg.
To, że zwłoki ekshumowanych w 1951r. w lesie obok Puchał Starych były zwłokami furmanów możemy oprzeć o zeznania - syna zmarłego Michała Szubraka, który uczestniczył w „pierwszej” ekshumacji i przeniesienia części zwłok na cmentarz katolicki w Klichach. On to dowiedział się od ojca, że początkowo nie było wiadomo, czyja to mogiła. Dopiero gdy „przy jednych zwłokach znaleziono tabliczkę z fury, po której ustalono, że są to właśnie ci furmani”. Powyższe znajduje potwierdzenie w sporządzonym wówczas protokole ekshumacji w którym napisano; „odnaleziono między ciałami tabliczkę drewnianą. (..) Z trudnością odczytano w ołówku pisane Bondaruk Szym.. wieś Krasnowieś.”
Wyjaśnienie mechanizmu śmierci zamordowanych w lesie koło Puchał Starych ma istotne znaczenie w tej sprawie. Według zeznań części świadków uczestniczących w 1997 r. w ponownej ekshumacji zwłok furmanów, ich śmierć miała nastąpić poprzez zadawanie urazów różnymi narzędziami oraz, że ofiary były męczone przed śmiercią.
W sprawie zgromadzono też zeznania kwestionujące taki sposób pozbawienia życia furmanów.
Świadek Marian M. - członek oddziału "Burego" dowiedział się, że w pewnej wsi w zagajniku rozstrzelano furmanów, ale nie znał powodów dlaczego pozbawiono ich życia. Stojąc na warcie słyszał strzały. Inny członek oddziału Aleksander T. zeznał, iż po powrocie z patrolu dowiedział się, że furmanów z nieznanych mu powodów rozstrzelano. Koledzy z oddziału mówili, że to była robota „Modrzewia” .
Należy przytoczyć też fragmenty zeznań mieszkańców Puchał Starych. I tak świadek Antoni B. widział, że „w styczniu 1946 r., drogą przez wieś Puchały była prowadzona około 10-osobowa grupa mężczyzn, otoczona przez wojskowych. Po niedługim czasie dało się słyszeć strzały z broni palnej.
Świadek Józef P. , który wówczas miał zaledwie 5 lat, zeznał, że po rozstrzelaniu furmanów wiele mówiono we wsi Puchały, ale najwięcej zapamiętał z opowiadań swojego stryja, który mówił o tym, iż furmanów zabito strzałami w tył głowy z bliskiej odległości i że czaszki były potrzaskane.
Świadek Tadeusz Z. ujawnił; „mężczyźni w mundurach rozkazali rąbać ziemię i przysypywać zwłoki. Świadek zauważył u jednej z ofiar na tylnej części głowy otwór, z którego sączyła się krew, a przednia część głowy była zalana krwią”. W przeprowadzonej później rozmowie ze stryjem dowiedział się, że przy strzale w tył głowy twarz jest rozrywana.
Decydujące ustalenia odnośnie mechanizmu zbrodni ma opinia biegło medyka sądowego, który uczestniczył w dniu 23.07.1997 r. w ekshumacji osób pochowanych na cmentarzu w Klichach i w lesie koło miejscowości Puchały, a którego dodatkowo powołano w toku niniejszego śledztwa w celu ostatecznego wypowiedzenia się co do mechanizmu pozbawienia życia. Należy przypomnieć, iż biegły, bezpośrednio po czynnościach w 1997 r. na podstawie znalezionych szczątków kostnych stwierdził, że ofiary, za wyjątkiem dwóch, w czaszkach których natrafiono na ślady działania pocisków z broni palnej mogły zostać pozbawione życia w wyniku urazów mechanicznych w głowę narzędziami tępymi, twardymi i tępokrawędzistymi. Biegłemu udostępniono materiały akt sprawy w postaci materiałów archiwalnych i zeznań świadków oraz protokółu z dokonanej ekshumacji zwłok we wsi Puchały Stare w dniu 27.04.1951 r., z którymi to dokumentami biegły nie zapoznawał się przy sporządzaniu opinii w 1997 r. po ekshumacji zwłok.
W opracowanej, uzupełniającej opinii biegły stwierdził, że zgromadzony materiał w sprawie pozbawienia życia kilkudziesięciu mężczyzn – furmanów trudniących się zwózką drewna, nie dostarczył dowodów, że ofiary były pozbawione życia w inny sposób, niż przez rozstrzelanie. Świadkowie wydarzeń tamtych tragicznych dni zgodnie zeznawali, że furmanów rozstrzelano, wielu z nich słyszało pojedyncze lub seryjne strzały. Niektórzy w późniejszym czasie widzieli ciała i przekazane przez nich spostrzeżenia mają swoistą wymowę, która pozwoliła biegłemu na przyjęcie jednoznacznego stanowiska, albowiem przy postrzałach w głowę z broni palnej o dużej sile rażenia, powstają wieloodłamowe złamania kości czaszki oraz twarzy. Biegły wyjaśnił dlaczego nie we wszystkich odnalezionych czaszkach należało oczekiwać typowych cech postrzału. Wskazał, że podczas ekshumacji były jednak i takie fragmenty kostne, które nosiły charakterystyczne ślady wlotu pocisku. Na podstawie zgromadzonych materiałów w sprawie i przedstawionego wywodu, jednoznacznie przyjął, że wszyscy mężczyźni zostali pozbawieni życia przez rozstrzelanie z broni palnej, karabinów i broni automatycznej. Nieliczne ofiary, u których w czaszkach nie stwierdzono żadnych uszkodzeń, mogły zostać pozbawione życia strzałami z broni automatycznej lub karabinu w okolice tułowia. Przyjął, iż być może, ofiary te podejmowały próbę ucieczki z miejsca zbrodni.
W oparciu o zeznania przesłuchanych w śledztwie świadków możemy przedstawić niektóre szczegóły przebiegu wydarzeń w pacyfikowanych wsiach. We wsi Zaleszany już podczas zbierania przez zbrojonych owsa dla zwierząt został zastrzelony Teodor Sacharczuk, gdyż „uparł się aby go nie dać” (k. 91). . W Zaleszanach został też zatrzymany Aleksander Zielinko, który przyszedł z sąsiedniej wsi Suchowolce. Jak zeznał Wiktor L. podczas legitymowania Zielinko przy wejściu do wsi okazał dokument z którego wynikało, że był w Armii Czerwonej. Natomiast świadek Piotr L. ujawnił, że Aleksander Zielinko był sekretarzem partii w Suchowolcach. Na zwołane zebranie w domu Sacharczuków udała się większa część mieszkańców wsi. Pod oknami i drzwiami domu, gdzie ich zgromadzono stali uzbrojeni żołnierze. Następnie w pobliżu domu zostali zastrzeleni Aleksander Zielinko i Piotr Demianiuk – syn sołtysa, który „przed rozstrzelaniem prosił tych ludzi i całował po rękach i po nogach, żeby go puścili” (zeznanie Wiktora L.). Członkowie oddziału szukali sołtysa Łukasza Demianiuka, któremu udało się wcześniej ukryć. W domu, w którym zorganizowano zebrania dowódca zwrócił się do mieszkańców słowami: „wieś pójdzie z dymem, a wy przestaniecie istnieć”. Mikołaj S. zeznał, iż miał on przy tym dodać „za to, że wieś jest polityczna” (zaznanie k. 86). Wiktor L. zapamiętał natomiast, że przed zabiciem drzwi wejściowych gwoździami do budynku wszedł zastępca „Burego”, który powiedział „za wasze wychowanie dzieci będziecie spaleni”. Według Wiktora L. chodziło mu o to, że dzieci rzucając śnieżkami uderzyły kogoś z oddziału. Natomiast Piotr L zeznał , iż ojciec mu opowiadał, że „Bury” odczytał ludziom rozkaz z którego wynikał, że wszyscy zginiemy za współpracę z bolszewikami.” Po wyjściu na zewnątrz dowódcy , zastępca „Burego” podpalił dom strzelając z rakietnicy w strzechę. Świadek Maria G. zeznała, iż gdy zaczął się palić dach, żołnierz z obstawy spytał dowódcę, co mają robić. Otrzymał wówczas rozkaz „bić po nogach”. Gdy ogień rozprzestrzenił się to wojskowi musieli się od niego odsunąć i przestali strzelać. Wtedy to jeden z pilnujących żołnierzy otworzył z tyłu domu drzwi od podwórka i nakazał uciekać, po czym zaczął strzelać ponad głowami uciekających”. Maria G. zapamiętała, że jeden z żołnierzy mówił „uciekajcie ludzie”. Natomiast Leon Ł, wówczas mający 10 lat zapamiętał, że to jednak zgromadzeni w środku wypchnęli drzwi. Nikt nie wybiegał, gdyż obok stali żołnierze. Wtedy to on wybiegł pierwszy. Pomimo, iż zauważyli to żołnierze, nie strzelali do niego. Dopiero po nim zaczęli uciekać pozostali. (k. 1864)
Po podpaleniu wsi Zaleszany oddział „Burego” dokonał też po trasie przemarszu spalenia zabudowań sąsiedniej Wólki Wygonowskiej. W tej wsi zginęli: Jan Zinkiewicz i Stefan Babulewicz. Córka Jana Zienkiewicza uzyskała następującą wiedzę o okolicznościach ich śmierci; „Ojciec i sąsiad Stefan Babulewicz dobiegli do swoich gospodarstw, gdzie paliły się stodoły. Babulewicz poprosił ojca, aby pomógł wyciągnąć sieczkarnię. „Udało im się to, ale gdy biegli spod stodoły bandyci zastrzelili ich”.”.
Okoliczności wydarzeń w dniu 2.02.1946 r. związane z pacyfikacją wsi Zanie i Szpaki w dniu 2.02.1946r. w zeznaniach niektórych świadków przedstawiają się następująco.
Nina R. z Zań zapamiętała, że jak do ich mieszkania / ... / „przyszło dwóch mężczyzn, którzy mieli na sobie zielone ubrania, to pytali się jakiego jesteśmy wyznania, po uzyskaniu odpowiedzi, że prawosławni powiedzieli siedźcie w domu i nie wychodźcie na zewnątrz.(...) Przez okno widziałam jak podpalają dom sąsiada Rudczuka Filipa. Powiedziałam, uciekajmy, bo pali się dom sąsiada. Wszyscy uciekliśmy. Razem ze mną uciekała Paszkowska Stefania, Paszkowski Jan i Kołos Maria. Oni zostali zabici, a ja zostałam ranna. Skąd strzelano nie wiem. Doznałam rany piersi prawej przez płuco.
Szczegóły dotyczące usiłowania zastrzelenia Piotra Nikołajskiego podała jego żona: „Po chwili zauważyliśmy, że domy we wsi zaczynają się palić. Nasz dom też zaczął się palić. Wszyscy, którzy byli w tym domu zaczęli wybiegać na zewnątrz. Mąż zabrał jedno dziecko, a ja drugie. Ola miała wówczas pół roku, a Maria 2 i pół roku. Wybiegaliśmy na ulicę. Mąż został wówczas ranny w nogę – w udo. Nie mógł uciekać. Ja widziałam jak się przewrócił na ziemię z dzieckiem na ręku. Wówczas, to podbiegło do niego kilku partyzantów. Słyszałam, że któryś z nich mówił, że trzeba go zabić, słyszałam jak inni oświadczyli, że nie mają z czego. Natomiast jeden z nich powiedział a ja mam. Wyjął pistolet i strzelił z boku w skroń. Nie zabił męża bo kula przeszła przez oczy, wybijając je (... ). Mąż przeżył. (...) . Mówili też na wsi, że wśród tych partyzantów to byli mieszkańcy sąsiednich wsi, ale ja nikogo nie rozpoznałam”.
Maria K. na temat śmierci swoich rodziców tak zeznała: „. Jak zobaczyłam, że palą się budynki w kilku miejscach, uciekłam do lasu. Rano wróciłam do domu. Rodziców zostałam pobitych. Ojciec leżał spalony blisko domu, matka była zastrzelona przy kuźni. Dowiedziałam się od stryjów, że rodzice nie chowali się nigdzie i zostali zastrzeleni. Oni natomiast schowali się w chruście.” Maria T. której udało się uciec z płonących Zań, dowiedziała się od brata o okolicznościach zabójstwa matki. Widział jak mama prosiła, aby nie zabijał jej ale i tak sprawca ją zastrzelił. Brat wskazał, że zabójcą był znany mu mieszkaniec sąsiedniej wsi. Dodała, że po tym co się stało, drugi brat zapisał się do milicji, bo chciał zemścić się na zabójcy matki, ale z tego zrezygnował. Wskazany przez świadka mężczyzna, który miał być sprawcą nie był bowiem sądzony za ten czyn (obecnie już nie żyje).
Córka zabitego Daniela Olszewskiego z Zań, gdy zobaczyła leżącego na drodze ojca to stwierdziła, że tato jeszcze żył.. „Był ranny w głowę. Usłyszałam, że któryś z tych co był w tej bandzie, to chyba chciał mnie zastrzelić, bo inny powiedział „zostaw to dzieciak, tam już dwie osoby niewinne leżą”. Ja nie zauważyłam wtedy, że obok między drzewami leży siostra Marysia. Ją trafili w usta. Potem Romualda Siennicka mówiła, że Marysia bardzo się męczyła i musieli ją dobić z bliska”.
Córka Kseni Antoniuk, zeznała , iż udało się jej uciec do pobliskiego lasu, gdzie spędziła noc. Gdy wróciła, to mama, jak i brat Jan Antoniuk i 4 letni syn siostry Jan Sielewończuk zostali już pochowani. Jej ojciec Aleksander został ranny w obie ręce, z których jedną amputowano. Jak się dowiedziała od mieszkańców kule trafiły go gdy usiłował wynieść z płonącego domu swojego wnuczka Jana Sielewończuka. Rodzina Sielewończuków wraz z Aleksandrem Antoniukiem i pozostałymi córkami wyjechała na Białoruś.
Józef A. złożył następujące zeznania opisujące zabójstwo matki Nadziei. „Wieczorem w naszym domu były dwie sąsiadki; Przyszły na sąsiedzkie pogaduszki. Około godziny 19.00 - 20.00 przyszedł do nas Józef Kordiukiewicz powiedział, że we wsi jest banda. Matka wyjrzała na zewnątrz domu i powiedziała wracając do izby, że wschodnia część wsi się pali. Po kilku minutach matka wzięła obraz katolickiej Matki Boskiej oraz gromnicę i wyszła na zewnątrz, a my za nią, łącznie 5 osób, to znaczy te dwie dziewczyny, dwie moje siostry i ja. W tym samym czasie z ulicy, podeszło 3 osobników. Jeden zapytał w naszym kierunku - prawosławni, czy katolicyω Matka odpowiedziała - panowie jesteśmy Polakami, jak nie wierzycie, to może to potwierdzić sąsiadka, która jednak nie potwierdziła, że jesteśmy katolikami. Wówczas to jeden z tych trzymających pistolet w ręku strzelił do matki. Ja w tym momencie zacząłem uciekać za dom, a potem w pole do lasu. Słyszałem kilka strzałów. Wywróciłem się i udałem zabitego. Siostry i sąsiadki zostały wepchnięte do domu. Dom podpalono.
W zeznaniach świadka Walentyny R. znalazła się informacja, że pod koniec wojny, kwaterujący we wsi przez dłuższy czas Rosjanie pozostawili po sobie sporo amunicji, której nikt nie wyrzucał. W czasie palenia wsi ta amunicja wybuchała. Zeznała, że w oborze Daniela Olszewskiego była ukryta broń ( w protokole nadzwyczajnej komisji ujawniono, że znaleziono pistolet maszynowy). Żaden z przesłuchanych świadków z Zań nie potwierdził natomiast, aby strzelano do napastników. Nikt też, poza podanym powyżej, jednym wypadkiem nie ujawnił , iż ich rozpoznano.
Według relacji osób przesłuchanych w niniejszym śledztwie w dniu 2 lutego 1946 r. przebieg wydarzeń we wsi Szpaki był następujący. Świadek Michał R. zeznał, że w tym czasie przebywał w domu Eudoki Pietruczuk. Żołnierze zamknęli go wraz z wymienioną Eudokią Pietruczuk i jej starszą córką w komórce. W sąsiednim pomieszczeniu postrzelili śmiertelnie młodszą córkę Marię Pieruczuk, gdyż jak zeznał ten świadek, nie chciała im dać się zgwałcić. Wówczas to została zgwałcona inna dziewczyna, która przebywała w tym domu. Informacje na temat okoliczności śmierci Pawła Filipczuka podał jego syn, który uzyskał je od nieżyjącej obecnie mieszkanki wsi o nazwisku Rudczuk. Wymieniona obserwowała przebieg wydarzeń, będąc ukryta w pobliskich krzakach. Gdy jeden z napastników zaczął podpalać stodołę sąsiada Paweł Filipczuk rozpoznał go i powiedział „Józku, po co ty mnie gubisz. Wymieniony „Józef” odszedł. Po pewnym czasie nadszedł inny mężczyzna i strzelił do Pawła Filipczuka w głowę . Z zeznań córki Jan Szeszko przebywał w stodole, gdzie rozbierał wóz. W pewnym momencie mężczyźni w wojskowych mundurach pojawili się w domu, pytając o ojca. Udali się do stodoły. Zaczęli strzelać przez zamknięte drzwi, w wyniku czego zabili lub ranili ojca. Po podpaleniu stodoły jego ciało uległo spaleniu. W tym samym czasie został też zastrzelony przez przybyłych żołnierzy inny Jan Szeszko, s. Prokopa. Wojskowi zatrzymali też Dionizego Szeszko, którego zaprowadzono do domu Bazyla Kłoczko. Tam obu kazano położyć się na podłodze i zastrzelono (zeznanie Włodzimierza P.).
W śledztwie dokonano oględzin i przeanalizowano akta kilkudziesięciu spraw karnych przeprowadzonych zarówno przeciwko dowódcy oddziału R. Rajsowi, jak i jego żołnierzom oraz innym członkom organizacji NZW. W szczególności przeanalizowano akta spraw Wojskowych Sądów Rejonowych w Białymstoku, w Warszawie i w Olsztynie oraz w dostępne akta wydziału doraźnego białostockiego sądu. Tylko w nielicznych aktach poddanych analizie ujawniono dane związane z przedmiotem śledztwa.
Wśród archiwalnych akt sądowych szczególną uwagę i to z wielu względów zwraca sprawa karna R. Rajsa i K. Chmielowskiego. Z tych akt możemy uzyskać najwięcej danych w tym śledztwie. Przede wszystkim wiemy jakie wyjaśnienia składał „Bury” przed funkcjonariuszami UB, prokuratorem i sądem odnośnie pacyfikacji wsi i zabójstw furmanów. W aktach tych zgromadzono też protokoły zeznań innych członków NZW oraz zeznania mieszkańców terenów, które ucierpiały w następstwie działań oddziału PAS-u. Prezentację zgromadzonych tam dokumentów należy rozpocząć od wyjaśnień R. Rajsa. I tak w kilka dni po swoim zatrzymaniu, w dniu 2 grudnia 1948 r. R. Rajs podał, że akcją spalenia wsi Wólka Wygonowska, Zaleszany dowodził „Rekin” a powodem spalenia wsi było „złe odnoszenie się tamtejszych mieszkańców do oddziałów NZW”. R. Rajs wyjaśnił, że ponieważ część furmanów usiłowało zbiec, więc na rozkaz „Rekina” zostali rozstrzelani przez „Modrzewia”.
W kolejnym przesłuchaniu z dnia 09.12.1948 r. „Bury” wyjaśniał; „w styczniu 1946r. oddział o sile około 30 ludzi pod dowództwem „Rekina”, „Wiarusa”, „Bitnego”, każdy z nich otrzymał swoje zadanie – dokonało napadu na Szpaki – Zanie, gdzie zostało spalonych kilkanaście gospodarstw, czy byli zabici tamtejsi gospodarze tego nie wiem. W lutym ok. 60 ludzi pod dowództwem „Rekina” dokonuje napadu na wieś Zalesie – Wólka, gm. Kleszczele, gdzie zostało spalonych kilkanaście gospodarstw oraz zabito ludzi. Powyższy napad dokonał na własną rękę „Rekin”. W dalszym ciągu śledztwa „Bury” twierdził; „Ja osobiście żadnych wyroków nie wykonywałem, jak również nie poleciłem ich wykonywać. Moja działalność w NZW polegała na czynnościach czysto wojskowych”. Meldunek, który miał mu wtedy zostać złożony przez „Rekina” donosił; „Białorusini z wielką niechęcią odnieśli się do polskich wojsk, których odgrywali żołnierze. Dla zmylenia (....) dowódcy wszyscy mieli naszywki oficerów sowieckich, a członkowie tych grup rozmawiali po rosyjsku. W tej wsi doszło do zbuntowania się wsi i cała wieś, jak meldował „Rekin” nie dała jeść członkom grupy, (...) jeden z wyrostków uderzył w „Rekina” kamieniem. Przed odjazdem („Rekin”) nakazał spalenie wsi. Co do strzelania do ludzi nadmienił, że strzelania do ludzi nie było, tylko do góry, żeby nie ratowali swego mienia”. W piśmie R. Rajsa z dn. 11.03.1949 r. zatytułowanym „Dodatkowe zeznania względnie sprostowania do akt śledztwa” czytamy: „W lutym 1946 r. odbyła się rozmowa miedzy mną, a byłym komendantem NZW na terenie białostockim „Lisem”. W rozmowie tej od „Lisa” dowiedziałem się, że ludność białoruska zamieszkująca w większości powiat Bielsk Podlaski odmawia repatriacji do B.S.R.R. (Białoruskiej Socjalistycznej Republiki Radzieckiej), utrudnia pracę konspiracyjną i używa broni przeciwko Polakom”. W dalszym ciągu „Bury” napisał, że był świadkiem pogoni „Rekina” za wyrostkiem, który uderzył go kamieniem i to „Rekin” zaproponował podpalenie wsi. Również „Rekin” miał być tego wykonawcą, a broń została użyta bez rozkazu R. Rajsa. Do protokołu przesłuchania z dnia 14.04.1949 r. R. Rajs podał, że spalenie wsi nastąpiło: „na skutek przeszkodzenia w pracy konspiracyjnej”.(....) Polecenie spalenia wymienionych wsi otrzymałam od „Kotowicza” („Lisa”) – komendanta okręgu NZW, które z kolei przekazałem do wykonania Rekinowi, Wiarusowi i Bitnemu”.
Należy też przedstawić wyjaśnienia drugiego z podejrzanych w tym samym procesie , a mianowicie Kazimierza Chmielewskiego. W protokole przesłuchania K. Chmielewskiego z dnia 06.12.1948 r. zostało zapisane; „Po zakwaterowaniu w 2 wsiach nazw ich nie pamiętam na północ od Kleszczewy, (najprawdopodobniej błąd pisarski winno być Kleszczel) gdzie przeczekaliśmy dzień, wieczorem „Bury” zarządził odprawę, na której wydał rozkaz spalenia dwóch wsi motywując tym, że ostatnio w Hajnówce dowiedział się co za ludzie mieszkają na tych wsiach, że to Białorusini, którzy za okupacji niemieckiej byli volksdeutschami. Plutony „Wiarusa” i „Bitnego” po podpaleniu obu wsi podążyły moim śladem. Po połączeniu się plutonów w całość zrobiliśmy odskok w okolice Brańska. Następnie z miejsca postoju zostały wysłane patrole z rozkazem wydanym przez „Burego” spalenia następnych wiosek. „Bitny” dostał rozkaz spalenia wsi Zanie, „Leszek” - wsi Szapki, a „Wiarus” trzeciej, której nazwy nie pamiętam.” (w rzeczywistości pluton „Wiarusa” pacyfikował Szpaki, a „Leszka” Końcowiznę). Podczas rozprawy sądowej K. Chmielowski dodał, że we wsi Zanie ludność broniła się, strzelając i dlatego „nasze oddziały odpowiedziały ogniem”. Nie można zapomnieć, że „Rekin” nie był w tym czasie w Zaniach, a o takim zdarzeniu mógł wiedzieć tylko i wyłącznie z meldunków sporządzonych przez innych. Należy też zacytować fragment z protokołu zeznań Edwarda Wszeborowskiego z dnia 20.02.1946 r., ps. „Wrzos”: „W miesiącu styczniu 1946 r. wstąpiłem do NZW. Dowódca naszej kompanii miał na imię „Bury”, a zastępca „Rekin”, obaj z Wileńszczyzny. Nasza grupa brała udział w paleniu wsi i zabijaniu niewinnych ludzi w okolicy Białegostoku. Dlatego to uczynili, bo mówiono, że z tych wsi były oddane strzały do naszego wojska oraz w 1939 r. ci ludzie źle odnosili się do Wojsk Polskich. Na początku była specjalna grupa tzw. czarnych, nosili pagony. Mnie wzięli przymusowo do tej partii oraz Narkowskiego Mirka. Gdy brano nas to mówili, że biorą nas tylko na 10 dni. „Rekin” był to specjalny dowódca podpalaczy. Od nas uciekło 2 ludzi, lecz zostali złapani i przy moich oczach „Bury” zastrzelił ich i mówił, że wszystkich dezerterów będzie strzelał”. I w przypadku tego przesłuchania możemy zastanawiać się, ile w tym zeznaniu swobodnej wypowiedzi świadka, a ile w stworzeniu protokołu inicjatywy funkcjonariuszy UB.
W aktach śledztwa przeciwko R. Rajsowi znajdują się też bardzo istotne zeznania J. Puławskiego, ps. „Gołąb”. „Przed spaleniem ostatnich 3 wsi, wydaje się, że na dwa dni – „Bury” kazał zebrać furmanów wiozących nas z Hajnówki, zamknąć ich w jednym mieszkaniu, a następnie „Modrzew” wyprowadzał po dwóch – trzech i tam rozstrzeliwał. Odnośnie przyczyn spalenia wsi Józef Puławski tak zeznawał: „Wsie były palone według oświadczenia „Burego” dlatego, że ludność tamtejszych wsi była nieprzychylnie ustosunkowana do jego oddziału, dawała informacje władzom B.P. (Bezpieczeństwa Publicznego) o przemarszach oddziałów leśnych i z powodu przynależności jej do ludności białoruskiej. Według zeznań J. Puławskiego furmani zostali rozstrzelani dlatego, że byli Białorusinami, mogliby zdradzić działalność oddziału „Burego” i byli świadkami palenia poszczególnych wsi.
Ważne zeznania złożył też w tym postępowaniu Antoni Cylwik, ps. „Szczygieł” – dowódca drużyny, a następnie zwiadu konnego 3 Brygady. „Wraz z zarekwirowanymi podwodami byli z nami furmani, których w powiecie wysoko mazowieckim rozstrzelano. Furmanów było zabranych około 30 z wiosek, których nazw nie przypominam sobie, lecz cześć furmanów, którzy byli Polakami została zwolniona, a rozstrzelano Białorusinów. Rozstrzelano ich w lesie i widziałem, jak po kilku prowadzono w las, gdzie było słychać strzały.”
W protokole przesłuchania Teodora Roszczenko, urodzonego w 1903r. w Jakubowie zostało zapisane, że jest osobą narodowości białoruskiej o wyznaniu prawosławnym. Podał on przesłuchującemu, że został zatrzymany przez oddział pod koniec stycznia 1946r. w Jakubowie, przed akcją na Hajnówkę. Był wykorzystywany jako przewodnik. Zeznał, iż w czasie odwrotu, po podpaleniu wsi Zaleszany, dowódca, którego nazywano kapitanem powiedział do furmanów, że żadna żywa dusza ze wsi nie wyjdzie, a wasza ziemia Białorusini tu, ale głębiej i wskazał palcem w ziemię”. Teodorowi Roszczenko w nocy po podpaleniu Zaleszan i Wólki Wygonowskiej udało się zbiec.
W aktach sprawy karnej R. Rajsa znajdują się dwa, jednobrzmiące, egzemplarze rozkazu datowanego – Mp. ( miejsce postoju) 30-IX- 1945 r. Pisma te zostały zaadresowane: „Do dowódcy 3 - ciej Wileńskiej Brygady NZW kol. Burego”. W treść tego dokumentu zostało zawarte:
„Rozkazuję w czasie od 20.09.1945 r. do 30.09.1945 r. przygotować i przeprowadzić pacyfikacje terenów południowo- wschodnich powiatu „Burza”. D - cą jednostek pacyfikacyjnych zostaje mianowany Kolega.
Pacyfikacja została zarządzona na wskutek 1. agresywnego stosunku PPR (zabójstwo Kol. Jurka), 2. załamanie się elementów konspiracyjnych na terenie 8 - mej kompanii na wskutek silnego obsadzenia terenów tej kompanii przez wywiad wrogi.
Pacyfikacja dotyczyć będzie jednostek UBP stacjonujących na terenie 8 – mej kompanii, agend UBP (szpicle), zorganizowanie odwetu na wrogiej ludności do sprawy konspiracyjnej.” Rozkaz ten podpisał Komendant Okręgu „Kotwicz”. Na jednym z egzemplarzy tego rozkazu został naniesiony dopisek pismem ręcznym „Akcja wstrzymana Bury”. W protokole przesłuchania R. Rajsa z dn. 24 marca 1949 r. odnośnie tego pisma –rozkazu z dnia 20.09.1945 r. komendanta Kotowicza (vel Lisa) „Bury” oświadczył, że wstrzymał wykonanie rozkazu.
Można snuć rozważania, czy wsie Zanie, Szpaki i Koncowizna są położone na terenie południowo – wschodnim powiatu Bielsk Podlaski (powiatu noszącego w NZW kryptonim pow. Burza). Faktem niezbitym, że komendant pseudonim „Kotwicz” vel „Lis” planował pacyfikacje, która miała polegać na zorganizowaniu odwetu na wrogiej ludności do sprawy konspiracyjnej.
Po ustaleniu w wyniku przeprowadzonych czynności również innych członków oddziału „Burego” dokonano sprawdzenia, którzy spośród nich zostali osądzeni w celu zapoznania się z aktami ich spraw karnych. Tylko w przypadku niektórych oskarżonych występuje sprawa pacyfikacji wsi. I tak Piotrowi Grabowskiemu, ps. „Bajan” zarzucono, że „ w dniu 29.01.1946 r. i 02.02.1946 r. ochraniał przeprowadzenie palenia wsi w powiecie bielskim przez stanie na obstawie jako amunicyjny przy R.K.M. - e”. Kazimierz Borkowski, ps. „Wróbel” również został oskarżony o to, że 2 lutego 1946 r. we wsi Zanie wspólnie z bandą „Burego” dopuścił się czynu przestępnego skierowanego przeciwko ludności z powodu jej przynależności do narodowości białoruskiej przez to, że brał udział w jej spaleniu i ostrzelaniu. Nadmienić należy, iż wymieniony przesłuchany jako podejrzany w czasie przesłuchania w dniu 2 stycznia 1950 r. przyznał się, że zimą 1946 r. z plutonem „Bitnego” brał udział w podpalaniu zabudowań wsi Zanie. Odnośnie pozbawienia życia furmanów to ujawnił, iż ci, którzy byli Białorusinami, to zostali rozstrzelani, ale on w zabijaniu nie brał udziału. Wyrokiem Sądu Rejonowego za podany powyżej czyn, jak i inne został skazany w dniu 15. 07. 1952 r. na karę śmierci, którą wykonano .
W niniejszym śledztwie uznano za niezbędne przeanalizowanie akt sprawy karnej Komendanta Okręgu NZW „Burza” - Floriana Lewickiego ( w rzeczywistości Jana Szklarka –ps. „Lis”, „Kotwicz” ). Florian Lewicki na pytanie przesłuchującego funkcjonariusza UB wyjaśnił, że „w rozmowie z „Burym”, dowiedziałem się, iż w końcu stycznia, po starciu z oddziałem Armii Czerwonej w Hajnówce, bez jego rozkazów ( tj. F. Lewickiego ) spalił ( tzn. R. Rajs ) wsie w powiecie Bielsk Podlaski. Florian Lewicki od „Burego”, na pytanie dlaczego to zrobił, usłyszał, że to „odwet za 1939 r. i odwet za wystąpienia banderowców koło Lwowa i w rzeszowskim” Wymieniony objaśnił też zadania PAS-u w taki sposób: „Oddziały PAS-u zastały stworzone dla zdobywania gotówki, likwidacji szpicli Urzędów Bezpieczeństwa, Milicji Obywatelskiej, prowadzenia wywiadu wewnętrznego, zewnętrznego, zaopatrzenia organizacji i przeprowadzania pacyfikacji, szkolenia kadr.”. Florian Lewicki został oskarżony przez komunistyczne organy ścigania m. in. o to, że jako komendant NZW powołał PAS i w formie rozkazów bojowych „notorycznie podżegał do dokonywania napadów terorystyczno - rabunkowych i mordowania obywateli Rzeczypospolitej Polskiej w województwie białostockim. Wśród czynów, których zorganizowanie i kierowanie zarzucono F. Lewickiemu było dokonane przez oddział „Burego” - spalenie, rabunek i zabójstwa w dniu 29.01.1946 r. we wsiach; Zaleszany, Saki, Suchowolce, Wólka Wygonowska, Maćkowce i Mostek, gdzie „ogółem zostało zamordowanych 79 osób i w dniu 2.02.1946 r., dokonanie przez oddział Burego napadu na wsie Zanie i Szpaki, gdzie dokonano „rabunku, spalenia wsi i zamordowania 36 osób”. Podczas tego postępowania przesłuchano też mieszkańców wsi; Zaleszany - Łukasza Demianiuka, Zeznał on, że do mieszkańców wsi, po spędzeniu ich do jednego domu, dowódca „bandy” w stopniu porucznika, przemówił: „za nie wykonanie rozkazu zdania owsa, wy nie będziecie istnieć, wasza wieś pójdzie z dymem”. Łukasz Demianiuk, dowiedział się o tym od mieszkańców, gdyż wcześniej ukrył się bo już w czasie wkraczania oddziału zorientował się „że idzie banda”. Demianiuk był bez wątpienia osobą o poglądach komunistycznych, gdyż w zeznaniach przedstawił przesłuchującemu go funkcjonariuszowi UB własną bardzo ideologiczną ocenę wydarzeń, a mianowicie, że spalenie wsi nie było spowodowane nie wykonaniem rozkazu zdania owsa, ale z uwagi na „nienawiść do białoruskiego nasilenia, a także, że w naszej wsi byli członki PPR, którym był i mój syn, drugim powodem było, że większość wsi Zaleszany 100% podporządkowywała się rozkazom Państwa...”.
F. Lewicki pomimo , iż nie przyznał się do wydania rozkazu „Buremu” spalenia wsi, informując m.in. sąd, że o tym zdarzeniu dowiedział się dopiero z gazet, to wyrokiem Wojskowego Sądu Rejonowego w Warszawie z dnia 10.12.1946 r., został skazany na karę śmierci.
Istotne informacje dotyczące poniesionych strat w Zaleszanach, Wólce, Zaniach, Szpakach i Końcowiźnie zawierają dokumenty sporządzone.

P.S.Jeden z Żołnierzy Wyklętych kiedyś powiedział   " Od partyzanta do bandyty jeden krok ,wielu z nas ten krok  zrobiło "...............
« Ostatnia zmiana: Marzec 11, 2017, 04:22:00 pm wysłana przez Kikut »
Zapisane

Knifer

  • Administrator
  • Generał Broni
  • *****
  • Offline Offline
  • Płeć: Mężczyzna
  • Wiadomości: 2094
    • Eksploracja Podkarpacie

O których pytaniach mowa ? Wydaje mi się, że odpowiedziałem nad twoim ostatnim postem.

Co do twojej wypowiedzi ... jak znajdę chwilę czasu, przeczytam i się do tego ustosunkuje.
Zapisane
Choć moja Flaga to barwne połowy, bardziej ja Biały niźli czerwony

Knifer

  • Administrator
  • Generał Broni
  • *****
  • Offline Offline
  • Płeć: Mężczyzna
  • Wiadomości: 2094
    • Eksploracja Podkarpacie

Chciałbym dodać taką moją dywagację.

24 kwietnia 2016 roku. Pogrzeb legendarnego „Łupaszki” w Warszawie. Tłumy ludzi. Sam brałem w tej Uroczystości udział i oddawałem honory przed trumną Bohatera jak również przed jego grobem.
Kilka dni przed pogrzebem – wrzawa ! Lewactwo nagle podnosiło głos – ‘Jaki to z niego za bandyta, co on złego robił’, to i owo.
Mimo, że został zrehabilitowany – opluwano go, szydzono tak jak za czasów PRLu. Jaka była intencja środowisk, która to robiła ? - pytanie pozostawiam czytającym.
Kilka dni, lub też przed samą wigilią Narodowego Dnia Pamięci Żołnierzy Wyklętych, pewien muzyk, od niedawna poseł pluje jadem na Bohaterów Podziemia Antykomunistycznego, dokładnie na „Ognia” i „Burego” nazywając ich bandytami i porównując ich do band upa. Bełkot i ten sam jad rzucają inne ‘media’ i środowiska lewackie.

   Porównuje się często Powstanie Antykomunistyczne z Powstaniem Styczniowym.
Początki II RP – pewien marszałek z godnością odnosi się do Powstańców Styczniowych. Nie trwa wobec nich żadne postępowanie. Nie są oskarżani o nic. Nie są skazywani, nie muszą też tłumaczyć ze swojej przeszłości. Są uznawani za Bohaterów Narodowych. Projektowane są dla nich szczególne mundury, które z godnością noszą i z godnością oddawane są im honory. Po śmierci również traktuje się ich jak Bohaterów – chowani są w specjalnej Kwaterze na Powązkach. Sam miałem możliwość stać przy ich grobach i chwilę modlitwy dla nich poświęcić.
Początki III RP – Magdalenka – „my nie ruszamy waszych, wy nie ruszacie naszych”. Stalinowskie pieski żyją sobie w dobrobycie. Ręka rękę myje. Lata ‘90tę zaczynają się pierwsze procesy rehabilitacyjne Żołnierzy Podziemia Antykomunistycznego. Lata 2000 – szukają i identyfikują ofiary stalinowskich procesów. Wykopują Żołnierzy z leśnych mogił, ze śmietnisk, spod chodników. Wielu Bohaterów może się nie uda znaleźć, gdyż ci którzy ich skazywali i zakopywali odchodzą. Mija prawie 30 lat od tzw. Przemian politycznych i tzw. „Wolnej” Polski.
Straciliśmy prawie 30 lat, żeby oskarżyć opraców, jak pisałem wyżej, przy Magdalence było wszystko ustalone ‘my nie ruszamy waszych, wy nie ruszacie naszych’ – zamiast lustracji i odpowiedzenia za swoje czyny była zmowa milczenia.
I teraz rzuca się pomyje na jednego czy drugiego Bohatera, że ten zabił tylu, a ten tylu i się przerzuca na szale który jest większym „bandytom”.
Jeżeli ktoś jest konfidentem, lub podczas wojny sam zabijał ludność obcej narodowości, to w czasie wojny istnieje takie coś, jak „akcje odwetowe”. Żyjemy w czach pokoju i ciężko nam myśleć o takich rzeczach. Ludzie walczący o Wolność i przeciwstawiający się władzy narzuconej im z góry buntowali się.

Wracając do początku postu – ostatnio namiętnie opluto „Łupaszkę”, „Ognia” i „Burego” … przy następnej okazji … kto następny ?
Chwała Powstańcom Styczniowym i Powstańcom Antykomunistycznym. Ś-W-O ! Chwała ‘Buremu’, ‘Ogniowi’.



Zapisane
Choć moja Flaga to barwne połowy, bardziej ja Biały niźli czerwony

Kikut

  • Kapral
  • Offline Offline
  • Wiadomości: 99

Nie , nie odpowiedziałeś  stąd mój post z materiałami IPN , a nie UB . W sumie nie  liczę nasatysfakcjonującą odpowiedz . Nie liczę bo w Twoich wypowiedziach brak dokumentów , faktów na niewinność Burego , a jedynie wywody ,że UB , że bełkot itd...   .Nasza dyskusja powinna przebiegać poprzez przedstawienie faktów ( niestety takich nie przedstawiłeś ). Jeśli jedna strona podaje fakty , a druga nie  to wybacz ale nie mamy o czym dyskutować  . Z drugiej strony się nie dziwię bo zdaję sobie sprawę ,że  Narodowcy są związani z NSZ  .  Mimo różnicy  zdań odnośnie  " Burego " ( Twoje  narodowościowe ,moje bardziej  bezstronne , historyczne oparte na faktach historycznych  podejście do sprawy ) to  w pewnych aspektach popieram działania Narodowców bo jakby nie patrząc Narodowcy to radykalni  Patrioci , i za  to ich darzę sympatią  i wiem,że mimo  błędów chcą silnej Polski .
P.S. Dla mnie  i jak i dla wielu  historyków analizujących fakty  " Bury  "i " Ogień " dopuścili się morderstw wobec cywilnej ludności przez co  , mimo iż wcześniejsze  ich czyny zasługują na mianę bohaterskich  to wobec ich późniejszych działań na taki tytuł nie zasługują . Bo czy walka o niepodległość to walka z cywilami ? Czy zbijanie dzieci ( najmłodsze dwu-tygodniowe ) to walka  z komunizmem ? Podsumowując  przytoczę jeszcze raz słowa jednego z " Żołnierzy Wyklętych " :..." Od partyzanta do bandyty jeden krok ,wielu z nas ten krok  zrobiło ..... "   
« Ostatnia zmiana: Marzec 11, 2017, 11:08:26 pm wysłana przez Kikut »
Zapisane

Skorpion

  • Moderator
  • Sierżant
  • *****
  • Offline Offline
  • Płeć: Mężczyzna
  • Wiadomości: 235

Wydzieliłem niektóre wiadomości i przeniosłem do hyde parku bo zaczynała się dyskusja nie na temat i swoista przepychanka słowna kolegi Kikuta i Knifera. Nie ważne kto ma racje tamten temat nie był od tego.
Zapisane

Knifer

  • Administrator
  • Generał Broni
  • *****
  • Offline Offline
  • Płeć: Mężczyzna
  • Wiadomości: 2094
    • Eksploracja Podkarpacie

Żadna swoista przepychanka słowna, tylko rozmowa.
Pozwoliłem sobie również na zmianę tematu postu.
« Ostatnia zmiana: Marzec 12, 2017, 06:44:05 pm wysłana przez Knifer »
Zapisane
Choć moja Flaga to barwne połowy, bardziej ja Biały niźli czerwony