Eksploracja Podkarpacie

Zaloguj się lub zarejestruj.

Zaloguj się podając nazwę użytkownika, hasło i długość sesji
Szukanie zaawansowane  

Aktualności:

SMF - Just Installed!

Strony: [1] 2 3 ... 10
 1 
 dnia: Czerwiec 25, 2017, 12:20:11 pm 
Zaczęty przez gerwazy - Ostatnia wiadomość wysłana przez Komisarz
Waga nie jest duża...może i to coś ma kilka lat.....

 2 
 dnia: Czerwiec 25, 2017, 12:17:19 pm 
Zaczęty przez Komisarz - Ostatnia wiadomość wysłana przez Komisarz
Co to za wzór?
Chyba Niemiec ale nie wiem dokładnie co.....

 3 
 dnia: Czerwiec 23, 2017, 11:24:08 pm 
Zaczęty przez acwyrkdo - Ostatnia wiadomość wysłana przez acwyrkdo
Eksploratorzy wracają na 65. kilometr, by szukać "złotego pociągu"  Mają wszystkie niezbędne zgody i opracowany plan działania - eksploratorzy wracają do szukania "złotego pociągu". Wciąż wierzą, że owiany legendą skład jest ukryty na 65. kilometrze trasy kolejowej Wrocław-Wałbrzych. 26 lub 27 czerwca odkrywcy mają wkroczyć na teren, który już raz przeszukiwali. Tym razem nie będą wyposażeni w łopaty i ciężki sprzęt, a "uzbrojeni" w naukę. Poszukiwacze chcą zastosować metodą krzyżową i wykorzystać do tego trzy sposoby: badania mikrograwimetryczne, metodę gradientu pionowego i elektrooporową tomografię gruntu. Jeśli co najmniej dwie metody potwierdzą istnienie anomalii będzie to oznaczało, że pod ziemią znajduje się to czego od niemal dwóch lat szukają. Eksploratorzy pewni swego Szukają "złotego pociągu".  » Piotr Koper, jeden z eksploratorów, pytany o to, na co liczy oburza się: jak to na co? - Na potwierdzenie naszego zgłoszenia - mówi wprost. Poszukiwacze mają wszystkie niezbędne zgody. Pozwolenie konserwatorskie obowiązuje do końca czerwca. - Złożyliśmy już wniosek o jego przedłużenie. Na razie nie wiemy, jak długo potrwają badania, ale na pewno tyle czasu ile będzie potrzeba - stwierdza Koper. Rezultaty prac nie będą znane od razu. Jak przyznaje Koper na ich opracowanie będzie potrzeba kilku tygodni. Tym razem teren, na którym planowane są prace nie będzie, tak jak podczas ubiegłorocznych poszukiwań, ogrodzony. Pociąg, którego wciąż nie ma W sierpniu 2015 roku Piotr Koper i Andreas Richter zgłosili odnalezienie tak zwanego "złotego pociągu". Pancerny skład, który ma być ukryty pod ziemią na 65. kilometrze trasy kolejowej Wrocław-Wałbrzych zawładnął wyobraźnią miłośników historii i tajemnic. Według niektórych skład, który mieli namierzyć eksploratorzy to legendarny pociąg ze złotem i kosztownościami wywieziony pod koniec II wojny światowej z Wrocławia.  Powagi zgłoszeniu dodał między innymi Piotr Żuchowski, były generalny konserwator zabytków i wiceminister kultury. Twierdził bowiem, że "złoty pociąg istnieje na ponad 99 procent". Teren, na którym skład ma być ukryty został sprawdzony przez wojsko. Później wkroczyli na niego naukowcy z Akademii Górniczo-Hutniczej w Krakowie i firma XYZ należąca do Kopera i Richtera. W raporcie ekipy z AGH pokreślono, że na wskazanym terenie być może znajduje się zasypany tunel kolejowy, jednak pociągu tam nie ma. Z kolei firma XYZ w swoim raporcie wskazała, że w przebadanym gruncie występują anomalie, mogące świadczyć o tym, że pod ziemią jest skład kolejowy z czasów II wojny światowej. Co więcej, eksploratorzy stwierdzili istnienie "drugiego składu kolejowego stojącego obok pierwszego o długości z nim porównywalnej". I rozpoczęli działania zmierzające do sprawdzenia terenu metodami inwazyjnymi. Prace rozpoczęli w sierpniu 2016 roku. I niczego nie znaleźli. - Ten tunel tutaj jest, ale trzeba go odnaleźć. Może szukaliśmy nie w tym miejscu, co trzeba - przyznawał wówczas Andrzej Gaik, rzecznik prasowy poszukiwaczy.                                      http://www.tvn24.pl/wroclaw,44/dolny-slask-wracaja-do-szukania-zlotego-pociagu,750885.html

 4 
 dnia: Czerwiec 22, 2017, 01:17:20 pm 
Zaczęty przez acwyrkdo - Ostatnia wiadomość wysłana przez acwyrkdo
W Mamerkach znów poszukają Bursztynowej Komnaty. Być może ostatni raz
Pracownicy Muzeum II Wojny Światowej w Mamerkach chcą sprawdzić tajemnicze miejsce w środku bunkra, w którym coś mogło zostać ukryte. Będzie to już jednak prawdopodobnie ostatnia ich próba znalezienia Bursztynowej Komnaty na terenie tego historycznego kompleksu.
Legendy o ukryciu komnaty w Mamerkach krążą od 60 lat
Historycy w tym roku mają szanse ostatecznie je potwierdzić lub im zaprzeczyć
Odwiert ma zostać przeprowadzony na początku lipca
Skąd w ogóle pomysł, że skarb może tam być? - W latach 50-tych ubiegłego wieku przyjechali tu polscy saperzy, którzy dysponowali zeznaniami niemieckiego wartownika, mieszkającego na tych terenach również po wojnie, bo nie uciekł jak większość Niemców z odzyskanych przez Polskę terenów. Twierdził on, że był świadkiem ukrywania skrzyń w fundamentach bunkrów - tłumaczy w rozmowie z Onetem Bartłomiej Plebańczyk z muzeum w Mamerkach.

Saperzy wysadzali wówczas fundament kawałek po kawałku, ale ich kilkudniowa praca na nic się zdała. Komnaty nie znaleźli, jednak ich obecność wystarczyła, by powstała legenda o ukryciu tam bursztynowego skarbu. Wzmocniło ją tylko przywiezienie w to miejsce w latach 70-tych Ericha Kocha, dawnego gauleitera i nadprezydenta Prus Wschodnich. Według świadków służby wtedy też czegoś poszukiwały. To przesądziło, że mazurska osada jeszcze przez lata będzie kojarzona z Bursztynową Komnatą.

Firma od poszukiwań w betonie

Ostatnio próbowano ją tam znaleźć w ubiegłym roku. Chodziło o fundament schronu nr 31, gdzie miał mieścić się niezewidencjonowany wcześniej obiekt. - Zrobiliśmy odwierty, schodziliśmy w ten sposób cztery metry w dół, ale tam był tylko sam beton - wspomina Bartłomiej Plebańczyk. - Nic nie znaleźliśmy, ale wszystko wyszło na dobre, bo dzięki nagłośnieniu tej sprawy przez media znaleźli się sponsorzy.

Byli nimi zachodni dokumentaliści, którzy w Mamerkach nakręcili część zdjęć do filmu o skarbach III Rzeszy. W zamian za pomoc odwdzięczyli się pracownikom muzeum opłaceniem wynajmu dobrej jakości georadaru. Tym razem badaniami zajęła się firma specjalizująca się w poszukiwaniach w betonie. Jej wsparcie było ważne, ponieważ w fundamentach bunkrów znajdują się zbrojone pręty, które zakłócają sygnał.

Ostatnia szansa na komnatę w Mamerkach

Według zamierzeń historyków za kilkanaście dni w bunkrze zostanie wykonany odwiert. W miejscu, w którym georadar wykazał tzw. anomalię. Diamentowe wiertło, o ile pójdzie dobrze, przebije się przez metrową warstwę betonu. Jeśli pójdzie źle - zejdzie jeszcze metr lub dwa metry niżej. To tylko jeden punkt, więc sprawa będzie jasna - albo tam coś jest, albo nie. Jeśli rzeczywiście znajduje się tam ukryte pomieszczenie lub korytarz do takiego pomieszczenia, do środka zostanie wprowadzona kamera, która przekaże obraz z tego miejsca. To rozwieje najważniejsze wątpliwości.

- Wydaje mi się, że coś tam będzie, bo Niemcy nie zadawaliby sobie tyle trudu, żeby tak ukrywać puste pomieszczenie - stwierdza Bartłomiej Plebańczyk. - A jeżeli się jednak okaże, że ta anomalia była np. błędem technicznym, to sprawa się już zakończy. Firma zlokalizowała tylko jedno miejsce. Jeśli w nim nic nie ma, to w tym bunkrze nie ma Bursztynowej Komnaty. Wtedy jako muzeum damy już spokój tej sprawie.


Bursztynowa Komnata i Erich Koch

Muzeum II Wony Światowej, które jest ulokowane w schronach Centrum Dowodzenia i Łączności, znajduje się w osadzie Mamerki, niedaleko Węgorzewa. Mieściła się tam Kwatera Główna Niemieckich Wojsk Lądowych. To jeden z największych i najlepiej zachowanych kompleksów bunkrów hitlerowskich. Niektóre ich ściany mają nawet po siedem metrów grubości. Mamerki to jedno z wielu miejsc, w których według legend może mieścić się bursztynowa komnata.

Wykonany w 1716 r. skarb był największym dziełem sztuki, jakie kiedykolwiek zrobiono z bursztynu. Niemcy ukradli go Rosjanom w 1941 r. i przenieśli do zamku w Królewcu. Niektóre źródła twierdzą, że tam zapakowano go do skrzyń i wywieziono. Według relacji w 1945 r., gdy wojska radzieckie zajęły Królewiec, nie było po nim śladu. Los Bursztynowej Komnaty mógł znać ostatni nadprezydent Prus Wschodnich Erich Koch, który aż do śmierci w 1986 r. był więziony przez Polaków w Barczewie. Najprawdopodobniej nie zdradził jednak nikomu ewentualnego miejsca jej przechowywania                       http://olsztyn.onet.pl/w-mamerkach-znow-poszukaja-bursztynowej-komnaty-byc-moze-ostatni-raz/t4f9ee7

 5 
 dnia: Czerwiec 22, 2017, 10:53:18 am 
Zaczęty przez Knifer - Ostatnia wiadomość wysłana przez dosei
Umrath to chyba jakaś czeska lokomotywa parowa.

 6 
 dnia: Czerwiec 22, 2017, 10:32:09 am 
Zaczęty przez gerwazy - Ostatnia wiadomość wysłana przez gerwazy
A jaka jest waga?

672 gramy

 7 
 dnia: Czerwiec 21, 2017, 05:58:59 pm 
Zaczęty przez Knifer - Ostatnia wiadomość wysłana przez zły kucyk
weź odczyść choć trochę i porób foty

 8 
 dnia: Czerwiec 21, 2017, 02:30:15 pm 
Zaczęty przez Knifer - Ostatnia wiadomość wysłana przez robi15
Nie mam pojęcia co to jest. Znajoma twierdzi, że to szyld z konnej maszyny do młócenia, czy coś w tym stylu. Ponoć nawet muzeum takich maszyn jest w Pradze, ale ile w tym prawdy to nie wiem.

 9 
 dnia: Czerwiec 21, 2017, 02:17:30 pm 
Zaczęty przez gerwazy - Ostatnia wiadomość wysłana przez gerwazy
A jaka jest waga?
Zważę kiedy będę w domu a bez wagi nic nie przychodzi do głowy co to może być?

 10 
 dnia: Czerwiec 21, 2017, 01:01:51 pm 
Zaczęty przez Knifer - Ostatnia wiadomość wysłana przez Komisarz
Zajebisty kawał szmelcu co to było?

Strony: [1] 2 3 ... 10